Hanwha Life Esports wygrało Mid-Season Invitational 2026, pokonując Bilibili Gaming 3:2 w finale rozegranym 12 lipca w Daejeon. Koreańczycy przegrywali już 1:2, ale odwrócili serię, zdobywając pierwszy tytuł MSI w historii organizacji.

To nie był finał jednostronny ani kontrolowany przez jedną drużynę. BLG przez długie fragmenty wyglądało lepiej, szybciej budowało przewagę i znajdowało skuteczniejsze otwarcia. Hanwha Life przetrwało jednak najtrudniejszy moment, poprawiło drafty i wygrało dwie ostatnie mapy.

BLG było o krok od tytułu

Pierwsza gra padła łupem HLE, ale Bilibili Gaming szybko odpowiedziało. Chiński zespół wygrał drugą i trzecią mapę, wychodząc na prowadzenie 2:1. Szczególnie trzecie starcie pokazało siłę BLG – Bin i Xun narzucili tempo, a Hanwha Life nie potrafiło znaleźć miejsca na mapie.

Przy stanie 2:1 BLG znajdowało się jedną wygraną od mistrzostwa MSI i przedłużenia swojej walki o Golden Road. HLE nie pozwoliło jednak rywalom zamknąć serii.

W czwartej grze Koreańczycy zwolnili tempo, lepiej ustawiali się wokół neutralnych celów i przestali przyjmować walki na warunkach przeciwnika. Kluczowy był Swain Zeusa, który utrudniał BLG wejście w backline i dawał reszcie zespołu przestrzeń do zadawania obrażeń. Hanwha Life wyrównało serię i doprowadziło do piątej mapy.

Zeus przesądził o finale

W decydującej grze Zeus wybrał Dr. Mundo przeciwko Aatroxowi Bina. Początek nie był łatwy, ale HLE nie potrzebowało dominacji na górnej alei. Wystarczyło przetrwać moment, w którym Aatrox był najmocniejszy, i doprowadzić Mundo do późniejszej fazy gry.

Z każdą minutą Zeus stawał się coraz trudniejszy do zabicia. Absorbował obrażenia, rozbijał ustawienie BLG i pozwalał Gumayusiemu swobodniej prowadzić walki. Ważnym momentem było również przejęcie Barona przez Kanaviego, który ukarał zbyt ryzykowną próbę chińskiego zespołu.

Po 36 minutach Hanwha Life zniszczyło Nexus i zakończyło finał wynikiem 3:2.

Zeus otrzymał nagrodę MVP finału MSI 2026. Nie chodziło wyłącznie o statystyki. Jego największą wartością była elastyczność – w jednej grze kontrolował przestrzeń Swainem, w kolejnej zaakceptował trudny matchup i zagrał pod potrzeby całej drużyny.

Został tym samym drugim zawodnikiem w historii League of Legends, który zdobył zarówno nagrodę MVP finału Worlds, jak i finału MSI. Wcześniej dokonał tego Faker.

Hanwha Life w końcu wygląda jak drużyna

Obecny skład HLE od początku miał ogromny potencjał. Zeus, Kanavi, Zeka, Gumayusi i Delight to zawodnicy zdolni wygrać z każdym przeciwnikiem. Problemem nigdy nie był brak talentu, lecz przekucie mocnych nazwisk w funkcjonujący zespół.

Na MSI Hanwha Life pokazało, że potrafi reagować na kryzys. Drużyna przegrała z BLG we wcześniejszej fazie turnieju, a przed finałem musiała odwracać kolejną trudną serię. Mimo tego nie rozsypała się pod presją.

HLE przestało wyglądać jak kosztowny projekt złożony z gwiazd. Zaczęło wyglądać jak mistrzowska drużyna.

Triumf w Daejeon ma również znaczenie symboliczne. Koreańczycy zdobyli trofeum przed własną publicznością i utrzymali dominację LCK na arenie międzynarodowej, mimo że Gen.G nie zakwalifikowało się na turniej, a T1 odpadło wcześniej, niż oczekiwano.

Koniec Golden Road Bilibili Gaming

BLG przystępowało do MSI jako jedna z najlepszych drużyn sezonu. Chińczycy wygrywali wcześniej krajowe rozgrywki i pozostawali w walce o Golden Road, czyli zdobycie wszystkich najważniejszych trofeów w jednym roku. Porażka 2:3 zakończyła te plany.

Nie oznacza to jednak, że BLG nagle przestało być światową czołówką. Zespół dotarł do finału bez przegranej serii i przez większość decydującego meczu był blisko zwycięstwa. Problem polega na tym, że kolejna porażka w międzynarodowym finale zaczyna ciążyć coraz bardziej.

Dominacja w LPL nie wystarczy, jeśli drużyna ponownie zatrzymuje się tuż przed najważniejszym trofeum.

Następny cel: Worlds 2026

Po zwycięstwie na MSI Hanwha Life może skupić się na mistrzostwach świata. Drużyna ma już międzynarodowe trofeum, sprawdzony skład i dowód, że potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy seria przestaje układać się po jej myśli.

BLG również pozostanie jednym z głównych kandydatów do tytułu. Chiński zespół nie wykorzystał szansy w Daejeon, ale wciąż posiada jakość pozwalającą walczyć o Summoner’s Cup.