Tim Sweeney znów odpalił swoją wojnę z Valve. CEO Epic Games stwierdził, że Steam pobiera tak wysokie prowizje, iż firmy pokroju Epic, Riot i MiHoYo wolą działać bez niego. Problem? HoYoverse już od dawna nie omija Steama szerokim łukiem.
Na platformie Valve od 2021 roku dostępne jest Honkai Impact 3rd, a niedawno dołączyło także Zenless Zone Zero. Co ważne, gra pozwala połączyć istniejące konto, więc Steam nie odcina graczy od ich postępu ani zakupów. To raczej dodatkowy kanał wejścia niż pełne przejście na ekosystem Valve.
I tu zaczyna się ciekawsza część dyskusji. Epic rzeczywiście oferuje wydawcom korzystniejszy podział przychodów niż Steam. Ale przy grach-usługach prowizja to nie wszystko. Steam daje gigantyczny zasięg, wishlisty, opinie, osiągnięcia, Steam Decka i przede wszystkim wygodę dla graczy, którzy nie chcą instalować kolejnego launchera tylko po to, żeby odpalić jedną grę.
Dlatego premiera Zenless Zone Zero może być dla HoYoverse testem. Jeśli przyciągnie nowych graczy bez psucia obecnego modelu biznesowego, naturalnym kolejnym krokiem może być Genshin Impact. W plikach launchera pojawiły się już ślady sugerujące możliwą wersję Steam, choć na razie nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia.
Sweeney ma rację w jednym: prowizje Steama od lat są tematem dla dużych wydawców. Ale wrzucanie MiHoYo do grupy firm, które „idą własną drogą”, wygląda dziś średnio. HoYoverse już sprawdza, czy Steam może dać im więcej graczy niż problemów.
Steam nie musi wygrywać lepszą stawką. Wygrywa tym, że dla milionów osób jest po prostu miejscem, gdzie wszystkie gry już są. I tego Epic nadal nie potrafi przeskoczyć.