Jeszcze niedawno sprawa wyglądała jak klasyczne wejście Nintendo z buta. Palworld, czyli survivalowy hit Pocketpair, od premiery słyszał, że jest „Pokémonami z karabinami”, więc pozew od Nintendo i The Pokémon Company wydawał się tylko kwestią czasu. Tyle że dziś ten proces wygląda już dużo mniej groźnie.
Według nowych informacji Nintendo i The Pokémon Company miały ograniczyć swoje roszczenia. To ważne, bo sprawa zaczyna dotyczyć głównie starszych wersji Palworld, sprzed zmian wprowadzonych przez Pocketpair. A to oznacza, że aktualna wersja gry – i nadchodzące wydanie 1.0 – mogą być dużo bezpieczniejsze, niż wcześniej zakładano.
Najważniejsze jest to, że pozew nie dotyczył prostego zarzutu „skopiowali Pokémony”. Chodziło o patenty na konkretne mechaniki rozgrywki: przywoływanie Palsów przez rzut kulą oraz poruszanie się z ich pomocą, między innymi szybowanie.
Pocketpair zareagowało dość szybko. W aktualizacji 0.3.11 zmieniono summonowanie Palsów – zamiast rzucać Pal Sphere, gracz przywołuje stworzenie obok siebie. Później, w patchu 0.5.5, przerobiono glidowanie: Pals nadal dają bonusy, ale do szybowania potrzebny jest normalny glider w ekwipunku.
Dla graczy to mogły być irytujące, ale niezbyt dramatyczne zmiany. Dla prawników – ruch, który mógł wybić Nintendo z ręki najważniejszy argument. Jeśli obecna wersja Palworld nie narusza już spornych patentów, trudno mówić o realnym zagrożeniu dla dalszego rozwoju gry.
I tu robi się ciekawie. Nawet pełne zwycięstwo Nintendo może dziś oznaczać głównie niewielkie odszkodowanie, a nie blokadę Palworld. Mowa o kwotach, które przy skali Nintendo wyglądają raczej symbolicznie niż jak finansowy cios. Znacznie ważniejszy byłby precedens – pokazanie, że firma może skutecznie uciszyć konkurenta patentami. Na razie jednak ten precedens zaczyna wyglądać coraz mniej pewnie.
Dla Pocketpair to ogromna sprawa. Palworld 1.0 ma ukazać się 10 lipca 2026 roku i coraz mniej wskazuje na to, by pozew mógł realnie zatrzymać premierę. Proces nadal trwa, ale jego ciężar przesuwa się z „czy Palworld może dalej istnieć?” na „czy starsze wersje gry naruszyły konkretne patenty?”.
Nintendo może jeszcze coś ugrać. Może sąd przyzna rację w części zarzutów. Może Pocketpair będzie musiało zapłacić. Ale jeśli gra zostanie na rynku, a wersja 1.0 wyjdzie zgodnie z planem, to trudno będzie sprzedać to jako wielkie zwycięstwo.
Największy problem Nintendo polega na tym, że ta sprawa przestała wyglądać jak egzekucja, a zaczęła jak spór, który sam został przycięty do dużo mniejszego rozmiaru. Palworld oddycha lżej, a branża dostała kolejny dowód, że wojny patentowe w gamedevie potrafią być cholernie ryzykowne także dla tych największych.
Bo jedno to bronić własnej marki. Drugie – próbować zawłaszczyć zbyt duży kawałek tego, jak działają współczesne gry.