Esports Foundation otworzyła aplikacje do nowego Creator Programu na 2026 rok, który obejmie Esports World Cup oraz Esports Nations Cup. W puli znalazło się do 2 milionów dolarów w nagrodach dla twórców co-streamujących oficjalne transmisje turniejowe.
To największa tego typu inicjatywa w historii EWCF. I nie chodzi tylko o rozdanie kilku kodów czy sprzętu za streamowanie meczów. Organizacja wyraźnie stawia na twórców jako jeden z głównych kanałów dystrybucji esportu.
W 2025 roku przy Esports World Cup działało około 3500 co-streamerów. W 2026 roku fundacja chce zwiększyć tę liczbę do około 5000 twórców z różnych regionów i platform. To logiczny ruch, bo widzowie coraz częściej wolą oglądać turnieje z komentarzem osób, które znają, zamiast siedzieć wyłącznie na oficjalnym broadcastcie.
Program ma działać w formule przypominającej Battle Pass. Zatwierdzeni twórcy będą wykonywać misje, zdobywać punkty, awansować w rankingach i odblokowywać nagrody. Wśród nich znajdą się między innymi gift cardy, sprzęt gamingowy, konsole, benefity na platformach streamingowych oraz potencjalne zaproszenia na wydarzenia na żywo.
Co ważne, program nie ogranicza się do Twitcha i YouTube’a. EWCF uwzględnia też takie platformy jak Bilibili, Huya czy CHZZK, co jasno pokazuje, że organizacja celuje w globalny zasięg, a nie tylko zachodnią widownię.
Timing też nie jest przypadkowy. Esports World Cup 2026 odbędzie się w Paryżu od 6 lipca do 23 sierpnia, a później, w listopadzie, w Rijadzie wystartuje Esports Nations Cup – turniej oparty na reprezentacjach narodowych. Dla co-streamerów to bardzo mocny zestaw: najpierw wielki, wielotytułowy festiwal esportowy, potem format z potencjałem na narodowe narracje i większe emocje poza stałą bańką fanów.
Dla twórców to realna szansa na rozwój kanałów. Oficjalny dostęp do transmisji dużych wydarzeń daje coś, czego nie da się łatwo podrobić: content premium, regularność i pretekst do budowania społeczności wokół najważniejszych meczów. Jasne, samo odpalenie streama nie wystarczy. Najwięcej ugrają ci, którzy potrafią komentować, angażować czat i robić z transmisji coś więcej niż kopię oficjalnego feedu.
Ten program dobrze pokazuje, w jaką stronę idzie esport. Duże turnieje nie chcą już tylko jednej centralnej transmisji. Chcą sieci lokalnych głosów, które dotrą do różnych społeczności, języków i platform.
2 miliony dolarów dla co-streamerów to więc nie marketingowa ciekawostka, tylko inwestycja w zasięg. EWCF najwyraźniej rozumie, że współczesny widz często nie przychodzi do marki. Przychodzi do twórcy, któremu ufa.