Microsoft najwyraźniej próbuje poukładać markę od nowa. Po latach niejasnego przekazu – trochę konsola, trochę Game Pass, trochę chmura, trochę „graj gdziekolwiek” – Xbox ma dostać prostszy komunikat: sprzęt znów ma znaczenie.
Najbardziej symboliczna zmiana to zapis nazwy. Po ankiecie Ashy Sharmy na X oficjalne kanały zaczęły przechodzić z „Xbox” na XBOX. Drobiazg? Jasne. Ale w gamingu takie gesty działają. To powrót do pierwszej konsoli, ostrzejszego logo i czasów, gdy marka miała więcej charakteru niż korporacyjnych slajdów.
Równolegle do sieci trafiły przecieki nowych kontrolerów. Pierwszy to kompaktowy pad pod Xbox Cloud Gaming. Ma być mniejszy, mobilny, z wbudowaną baterią 500 mAh, ładowaniem przez USB-C i bezpośrednim połączeniem przez Wi-Fi, podobnie jak kiedyś kontroler Google Stadia. Sens jest prosty: mniej opóźnień, lepsza reakcja, mniej frustracji podczas grania z chmury.
To ważny ruch, bo cloud gaming od lat brzmi lepiej w zapowiedziach niż w praktyce. Jeśli Microsoft chce, żeby Game Pass w chmurze był czymś więcej niż ciekawostką, potrzebuje sprzętu stworzonego dokładnie pod ten scenariusz: pociąg, hotel, kanapa bez konsoli, szybka sesja na telefonie albo tablecie.
Drugi przeciek dotyczy Xbox Elite Series 3. Nowy pad premium ma dostać odświeżony D-pad, dwa kółka przy dolnej części obudowy i wymienną baterię 1528 mAh. To ostatnie może być strzałem w punkt, bo poprzednie Elite’y miały świetną ergonomię, ale ich trwałość i serwisowanie bywały tematem wielu narzekań.
Najciekawsze są jednak te dodatkowe kółka. Jeżeli Microsoft wykorzysta je do szybkiej zmiany profili, regulacji czułości albo sterowania funkcjami w grach, Elite 3 może faktycznie wnieść coś nowego. Jeśli będą tylko bajerem dla zdjęć promocyjnych, gracze szybko to rozliczą.
Całość wygląda jak część większej układanki. XBOX ma znów być mocną marką sprzętową, Game Pass usługą, a chmura dodatkiem, który działa lepiej dzięki dedykowanym akcesoriom. Bez mieszania graczom w głowach, że konsola jednocześnie jest i nie jest potrzebna.
Na razie nie ma oficjalnych dat premier ani cen. Ale jeśli przecieki się potwierdzą, Microsoft szykuje coś więcej niż dwa nowe pady. To może być początek bardziej konkretnego, pewniejszego Xboxa.