Rynek sprzętu gamingowego znowu pokazuje zęby – i nie, to nie jest kolejny clickbait o „kryzysie”. To się realnie dzieje. Ceny rosną, marże się kurczą, a producenci kombinują jak mogą, żeby nie odstraszyć graczy. Tyle że w pewnym momencie matematyka przestaje się zgadzać.

Switch 2 jest dziś „tani”. I to jest problem

Na ten moment Nintendo Switch 2 trzyma się jeszcze w okolicach 2000 złotych, co – patrząc na obecny rynek – jest wręcz podejrzanie rozsądne. Konsola oferuje:

  • ekran 1080p HDR z 120 Hz
  • 4K w docku
  • DLSS od Nvidii
  • 256 GB pamięci
  • sensowną kompatybilność wsteczną

Brzmi jak sprzęt, który spokojnie mógłby kosztować więcej. I tu właśnie zaczyna się cała historia.

Sony już pokazało, co się święci

Spójrzmy na PlayStation 5. Konsola, która powinna tanieć z wiekiem, zamiast tego… podrożała o 100 euro. I to nie symbolicznie – mówimy o wzroście z ~400 do 600 euro w ciągu kilku lat. Pięćdziesiąt procent. W szóstej generacji życia sprzętu. To nie jest wyjątek. To jest nowy standard.

Były pracownik Nintendo mówi wprost: „to tylko kwestia czasu”

Według byłego menedżera sprzedaży Nintendo, firma robi wszystko, żeby odsunąć podwyżkę Switcha 2 w czasie. Podbili ceny akcesoriów i gier, kombinują z kosztami produkcji, próbują utrzymać „entry point” jak najniżej. Ale nie oszukujmy się – to jest tylko gra na zwłokę.

Koszty lecą w górę przez droższe komponenty (RAM, NAND), napięcia handlowe i cła i ogólną inflację w elektronice.

Nintendo gra długą grę

Nintendo nie jest głupie. Oni wiedzą, że, duża baza użytkowników na starcie = większe zyski później, a gry i ekosystem zarabiają więcej niż sama konsola. Dlatego Switch 2 jest teraz „atrakcyjny cenowo”. Bo chodzi o to, żebyś go kupił teraz, zanim zaczną się schody. To klasyczna strategia:

  1. wejdź taniej
  2. uzależnij gracza od platformy
  3. zarabiaj na grach i usługach

Co to oznacza dla graczy?

Krótko: jeśli planujesz zakup – lepiej się nie ociągać. Nie ma żadnej gwarancji, że, cena zostanie taka sama za pół roku i nie zobaczymy „cichej podwyżki” jak u Sony, a nowe rewizje sprzętu nie będą droższe. A patrząc na to, co się dzieje na rynku – bardziej prawdopodobne jest, że będzie drożej niż taniej.