Na brytyjskich pchlich targach można znaleźć wszystko – stare telewizory, kable bez końcówek, gry sprzed dekady… ale takiego znaleziska nikt się nie spodziewał.
Jeden z graczy, Jan z Edynburga, kupił za grosze starą Xbox 360. Konsola wyglądała zwyczajnie, ale miała jedną rzecz, która od razu zapaliła lampkę w głowie – naklejkę Rockstar North. A jeśli siedzisz w branży albo choć trochę interesujesz się historią gier, to wiesz, że to nie jest byle co.
Konsola za 5 funtów, która nie powinna istnieć na rynku
Facet zapłacił za sprzęt jakieś 5 funtów (finalnie dał dychę, bo czemu nie) i zabrał go do domu. Standardowa procedura: podłączasz, sprawdzasz czy działa, może odpalisz stare save’y.
Tyle że zamiast zwykłego dashboardu i paru gierek, na dysku siedziało coś znacznie grubszego – dev build GTA IV. I to nie byle jaki.
118 GB GTA IV? Co tam do cholery jest?
Dla kontekstu: finalna wersja GTA IV na Xbox 360 ważyła około 7 GB. Ta wersja? 118 GB danych. To już nie jest „trochę więcej assetów”, tylko pełnoprawny magazyn rzeczy, które nigdy nie ujrzały światła dziennego.
Mówimy tu o wyciętych systemach gameplayowych, alternatywnych wersjach broni, usuniętych stacjach radiowych i i elementach, które były tylko w trailerach.
Najdziwniejsze: zombie w GTA IV
I teraz najlepsze. W tej wersji znaleziono ślady czegoś, co brzmi jak żart, ale nim nie jest: proto-zombie mode w GTA IV. Są modele postaci, animacje, odniesienia do szpitali i „zarażonych”, eksperymentalne mechaniki.
Rockstar najwyraźniej testował różne kierunki. I tu robi się ciekawie, bo dwa lata później dostaliśmy Undead Nightmare do Red Dead Redemption. Przypadek? Raczej nie.
Wygląda na to, że pomysły krążyły między projektami, zanim trafiły tam, gdzie miały sens.
Dev kity nie trafiają na targ. A jednak
Najbardziej absurdalne w tej historii jest to, że takie rzeczy nie powinny wyciekać. Dev kity są kontrolowane, śledzone, często niszczone po zakończeniu projektu.
A tu proszę, ktoś to gdzieś sprzedał, ktoś inny to zgubił, a finalnie ląduje to na stoisku obok tostera i starych DVD. To też pokazuje jedną rzecz: historia gier wideo wciąż leży w szufladach, piwnicach i magazynach, czekając aż ktoś ją odkryje.