Jeszcze niedawno Microsoft mógł z dumą mówić, że Xbox Game Pass to najlepsza oferta w gamingu. I nie było w tym ani grama przesady. Day-one’y od Xbox Game Studios, biblioteka pękająca w szwach, do tego Bethesda, Activision i okazjonalne perełki od Blizzarda – wszystko za relatywnie niewielkie pieniądze.
Tyle że ten złoty okres mamy już raczej za sobą.
Game Pass się „zepsuł”? No, trochę tak
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy Game Pass zaczął tracić swój największy atut – stosunek ceny do jakości. Podwyżki, kombinowanie z tierami, przenoszenie premier do droższych planów… klasyczna korporacyjna optymalizacja.
Kulminacja nastąpiła w 2025 roku, kiedy zmiany były na tyle agresywne, że, ludzie zaczęli masowo anulować subskrypcje i strona do zarządzania kontem podobno padła pod naporem rezygnacji.
Nowa szefowa, nowe pomysły
Na scenę wchodzi Asha Sharma, nowa głowa Microsoft Gaming. I wygląda na to, że rozumie problem. Według przecieków:
- rozważane są tańsze warianty Game Passa
- możliwy jest model z reklamami (tak, dokładnie – jak w streamingu)
- trwają rozmowy o większych partnerstwach
I tu robi się naprawdę ciekawie.
Netflix w Game Passie? Brzmi absurdalnie… czyli możliwe
Sharma miała rozmawiać z Greg Peters z Netflix o potencjalnej współpracy. Scenariusz, który teraz krąży po branży: Netflix może zostać dodany do Xbox Game Pass Ultimate.
I nagle robi się to logiczne. Ultimate już teraz oferuje EA Play, Ubisoft+ Classics, Fortnite Crew i granie w chmurze (xCloud).
Dodanie Netflixa zmieniłoby Game Pass z „abonamentu dla graczy” w coś znacznie większego – multimedialny pakiet rozrywki. Trochę jak Amazon Prime, tylko bardziej gamingowy.
Problem? Cena i kierunek
Game Pass Ultimate kosztuje dziś około 100 zł miesięcznie. To już nie jest „no-brainer”. Jeśli Microsoft dorzuci Netflixa: może uzasadnić cenę albo… jeszcze ją podnieść.
I tu pojawia się pytanie: czy gracze chcą takiego kombajnu? Bo nie każdy potrzebuje Netflixa w pakiecie z grami. Nie każdy chce też oglądać reklamy tylko po to, żeby zapłacić mniej.