Crimson Desert miało być jednym z tych tytułów, które na spokojnie wjeżdżają na rynek i zgarniają uznanie za skalę, ambicję i dopracowanie. Duży, singleplayerowy RPG od Pearl Abyss, bez mikrotransakcji, bez battle passa, bez całej tej współczesnej monetyzacyjnej papki. I przez chwilę faktycznie tak było. A potem gracze zaczęli się przyglądać ścianom. I nagle zrobiło się nieprzyjemnie.
AI w tle, które nie miało tam być
W ciągu kilkudziesięciu godzin od premiery zaczęły pojawiać się screeny i wideo pokazujące dziwne obrazy, malowidła i tekstury. Postacie z nienaturalnymi proporcjami, twarze wyglądające jakby ktoś je „rozmazał” i poskładał z losowych elementów. Klasyczne symptomy grafiki generowanej przez AI.
Internet zrobił swoje. Reddit, ResetEra, Twitter – wszędzie ten sam temat: czy Pearl Abyss wrzuciło do gry assety z generatywnej sztucznej inteligencji i nawet o tym nie powiedziało? Krótka odpowiedź: tak, wrzuciło.
Backlash był nieunikniony
Problem nie polega tylko na tym, że AI zostało użyte. W 2026 roku to już nikogo specjalnie nie szokuje. Problem polega na braku transparentności. Valve wymaga od deweloperów na Steamie jasnej informacji o wykorzystaniu generatywnej AI – i to nie jest sugestia, tylko konkretna zasada. Tutaj tego zabrakło.
Efekt?
- recenzje użytkowników zaczęły spadać,
- YouTuberzy podchwycili temat,
- narracja szybko zmieniła się z „ambitny RPG” na „kolejny projekt z AI na skróty”.
I wtedy Pearl Abyss musiało wyjść do ludzi.
Oficjalne przeprosiny i… damage control
Studio przyznało wprost: AI było używane na wczesnym etapie produkcji jako narzędzie do szybkiego prototypowania stylów i klimatu.
Brzmi sensownie. Tak robi dziś pół branży. Problem? Te assety miały być tymczasowe, a przez przypadek trafiły do finalnej wersji gry. Serio.
Pearl Abyss ogłosiło pełny audyt wszystkich assetów w grze, usunięcie i zastąpienie AI-artów ręcznie przygotowanymi grafikami i poprawę procesów wewnętrznych, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła.
I oczywiście standardowe: „przepraszamy, powinniśmy byli to jasno zakomunikować”.
Szerszy problem: AI vs. zaufanie graczy
Ta sytuacja to kolejny przykład czegoś, co branża próbuje zamiatać pod dywan: AI samo w sobie nie jest problemem – problemem jest brak szczerości.
Gracze nie są głupi. Widzą różnicę między dopracowanym artem a generowanym obrazkiem, który wygląda jak sen po trzech energetykach. I jeśli ktoś próbuje to przepchnąć bez słowa wyjaśnienia, to reakcja jest jedna – wkurzenie.
Zwłaszcza w grze, która aspiruje do bycia premium produkcją AAA za 70 euro.
Czy to zaszkodzi Crimson Desert na dłużej?
Krótko: raczej nie, jeśli szybko to naprawią. Długoterminowo liczy się tempo patchy, jakość nowych assetów i to, czy Pearl Abyss wyciągnie wnioski.
Bo sama gra – pomimo tej wtopy – nadal ma solidne fundamenty: ogromny, otwarty świat, brak agresywnej monetyzacji i duży nacisk na eksplorację i sandboxowe podejście.
Ale zaufanie? To się traci raz. I odzyskuje cholernie długo.