Kiedy wydawało się, że Cyberpunk 2077 już powiedział wszystko, co miał do powiedzenia, CD Projekt Red wrzuca na stół coś kompletnie z innej bajki. Nie DLC, nie patch, nie sequel. Arcade’owa ścigałka. Tak, serio.

Nazywa się to Cyberpunk 2077: Chrome Rush i – uwaga – nie zagrasz w to na PC ani konsoli. To klasyczna maszyna arcade, taka z siedzeniem, kierownicą (a właściwie motocyklem) i klimatem lat 90., tylko że przepuszczonym przez Night City.

Chrome Rush – Road Rash na sterydach z neonami Night City

To nie jest zwykła wyścigówka. To jest brudna, agresywna jatka na dwóch kółkach. Strzelanie, walka wręcz, wyprzedzanie na milimetry – wszystko w stylu starego Road Rash, tylko że w cyberpunkowej oprawie. Co już wiemy:

  • 7 postaci, w tym różne wersje V
  • 8 motocykli, każdy z własnym vibe’em
  • 4 trasy – m.in. Corporate Plaza i Badlands
  • tryb head-to-head

I najlepsze: fizyczna maszyna arcade z dwoma motocyklami. To nie jest nostalgia – to jest świadome cofnięcie się do korzeni gamingu, tylko że z budżetem AAA.

Dlaczego to w ogóle ma sens?

Na pierwszy rzut oka – brzmi jak odklejony pomysł. Ale jak się chwilę zastanowisz, to CDPR gra tu bardzo sprytnie. Po gigantycznym odbiciu po premierowej katastrofie, sukcesie Phantom Liberty i wejściu w mainstream dzięki Edgerunners, Cyberpunk stał się czymś więcej niż grą.

To marka, którą można rozciągać na różne formaty. I CDPR to robi: arcade shooter Turf Wars (2025), nadchodząca karcianka (TCG), kolejne anime (Edgerunners 2) oraz collaby z innymi grami.

Chrome Rush wpisuje się w ten trend: Cyberpunk jako uniwersum, nie tylko RPG.

Arcade wraca? Może nie globalnie – ale…

Nie oszukujmy się – większość ludzi tego nigdy nie dotknie. Arcade’y to dziś nisza, głównie w USA (Vegas, expo, bary z grami) i Azja (Chiny, Japonia)

Ale właśnie dlatego to działa jako eventowe doświadczenie. Coś, co widzisz na targach, nagrywasz na TikToku i wspominasz jako „to było coś”. I o to chodzi.

A co z „prawdziwym” Cyberpunkiem?

Tu też jest ciekawie. CDPR jasno powiedział: brak nowych DLC do Cyberpunka 2077

Czyli: gra jest zamkniętym projektem, wszystko idzie w sequel (Cyberpunk 2 / Orion) i równolegle w rozszerzanie marki.

Do tego upgrade pod PS5 Pro, nowe projekty w uniwersum i crossovery (tak, nawet z Fortnite – znowu).

Moja opinia – dziwne? Tak. Głupie? Wcale nie

To jest dokładnie ten moment, w którym widać, że CD Projekt Red wyciągnął wnioski z 2020 roku. Po katastrofalnej premierze Cyberpunka studio długo odbudowywało zaufanie graczy, ale teraz wygląda na to, że przestali grać zachowawczo i zaczynają znowu kombinować, tylko już mądrzej.

Chrome Rush raczej nie będzie czymś, co wywróci branżę do góry nogami, i trudno też zakładać, że stanie się globalnym hitem – w końcu to niszowy arcade. Ale w tym projekcie nie o to chodzi. To bardziej sprytny ruch wizerunkowy i sposób na utrzymanie marki przy życiu między dużymi premierami. Jednocześnie to fanservice dla najbardziej zajaranych oraz testowanie nowych kierunków, w które Cyberpunk może pójść w przyszłości.

I właśnie dlatego ten projekt jest tak interesujący – nie jako produkt sam w sobie, tylko jako sygnał, w jakim kierunku CDPR chce rozwijać całe uniwersum.