Po miesiącach przecieków, półoficjalnych sygnałów i „no przecież wiadomo”, wreszcie mamy konkret: Starfield przestaje być ekskluzywem Xboxa. Tak, dobrze czytasz – jedna z największych gier Bethesdy wjeżdża na PlayStation 5 już 7 kwietnia 2026.
I nie, to nie jest już żadne zaskoczenie. Microsoft od dłuższego czasu rozmywa granice „ekskluzywności”, wypuszczając swoje tytuły gdzie się da. Ale Starfield? To już grubsza sprawa.
Trzy lata później – i co dostajemy?
Po trzech latach od premiery na Xbox Series X/S i PC, gracze PS5 dostają pełnoprawną wersję gry, a nie coś okrojonego… Cena? €49,99 za standard, €69,99 za Premium Edition (czyli od razu z dodatkami).
I tu robi się ciekawie, bo wersja na PS5 nie jest tylko „portem”. Bethesda dorzuca kilka bajerów pod kontroler, takich jak HP wyświetlane na DualSense, pełne wsparcie dla adaptive triggers czy wykorzystanie touchpada i głośników.
Na PS5 Pro dorzucają jeszcze wybór: wydajność vs grafika, czyli klasyczne „FPS albo wow-efekt”.
Największy update od premiery – Free Lanes
Ale prawdziwa bomba to coś innego. W dniu premiery na PS5 dostajemy też gigantyczny darmowy update dla wszystkich graczy. I to nie jest jakaś kosmetyka. To jest zmiana fundamentów.
Najważniejsze? Możesz w końcu normalnie latać między planetami. Tak, bez tych wszystkich przeskoków i loadingów co chwilę. Po prostu siadasz w statek i lecisz. Do tego:
- nowe lokacje, dungeony i eventy
- system X-Tech do ulepszania sprzętu
- mocniejsi, bardziej zróżnicowani przeciwnicy
- Moon Jumper – nowy pojazd naziemny
- usprawnione outposty i zarządzanie zasobami
- nowe postacie do załogi
- ulepszenia do New Game+
Brzmi jak coś, co gra powinna mieć od początku, ale hej – lepiej późno niż wcale.
Terran Armada – płatne, ale tanie
Do tego dochodzi nowy dodatek: Terran Armada. Cena? €9,99, więc bez przesady. W środku jest nowa linia fabularna, nowe lokacje i postaciem świeże misje i nagrody i najważniejsze: robotyczna armia, która chce rozwalić wszystko.
Jeśli masz Premium Edition – dostajesz go od razu.
Co to wszystko właściwie oznacza?
Szczerze? To kolejny dowód, że wojna konsolowa zaczyna tracić sens. Microsoft coraz bardziej idzie w stronę „gramy wszędzie”, a nie „tylko u nas”. Dla graczy PS5 to czysty zysk – dostają ulepszoną wersję gry, z dodatkami i dużym patchem, który naprawia wiele zarzutów z premiery.
Dla Bethesdy? To druga szansa, żeby pokazać, że Starfield to coś więcej niż hype z 2023 roku.
Czy warto czekać?
Jeśli ominąłeś Starfielda wcześniej – teraz jest najlepszy moment, żeby wskoczyć. Jeśli grałeś na premierę – update może sprawić, że wrócisz i zobaczysz grę w zupełnie innym świetle.
Bo wygląda na to, że po trzech latach Starfield w końcu staje się tym, czym miał być od początku.