Czasami w branży gier pojawiają się kolaboracje, które mają sens od pierwszej sekundy. A czasami trafia się coś takiego jak World of Tanks i Mafia w jednym wydarzeniu – i pierwsza reakcja brzmi: skąd to się w ogóle wzięło?
Mimo to Wargaming naprawdę to robi. W dniach 19-29 marca w grze pojawi się specjalne wydarzenie Battle Pass Special: Mafia, inspirowane serią gangsterskich gier od Hangar 13.
Czołg z mafijnego garażu
Centralnym punktem wydarzenia jest nowy pojazd: Predatore – włoski czołg średni przygotowany specjalnie pod tę kolaborację. Parametry nie wyglądają na przypadkowe:
- zasięg widzenia: 390 m
- prędkość maksymalna: 62 km/h
- prędkość wsteczna: 22 km/h
Czyli klasyczny szybki medium tank do flankowania, a nie powolna stalowa krowa do stania w krzakach. Wszystko wskazuje na to, że Predatore będzie pojazdem nastawionym na mobilność i agresywną grę.
Wargaming nie pierwszy raz wrzuca do gry nietypowe eventowe pojazdy, ale tym razem całość jest opakowana w klimaty mafijnego Lost Heaven.
Mafia w czołgu? Tak, i to z pełną obsadą
Do World of Tanks trafiają także postacie znane z pierwszej części Mafii:
- Tommy Angelo
- Paulie Lombardo
- Sam Trapani
- Frank Colletti
- Don Ennio Salieri
Będą dostępni jako specjalni dowódcy załóg, z unikalnymi liniami dialogowymi i bonusami do pojazdów. Do tego dochodzą mafijne style czołgów, emblematy, napisy i inne kosmetyczne pierdoły, które można odblokować w trakcie wydarzenia.
Nie oszukujmy się – to typowy event battle passowy. Grasz, grindujesz poziomy, zbierasz nagrody.
Dlaczego akurat teraz?
I tu robi się ciekawie. Seria Mafia dostała w 2025 roku nową odsłonę – Mafia: The Old Country. Gra była dość ryzykownym eksperymentem, bo Take-Two wypuściło ją za 50 dolarów, czyli taniej niż standardowe AAA.
Okazało się jednak, że strategia zadziałała. Gra sprzedała się bardzo solidnie i zebrała dobre opinie. Problem w tym, że na razie nie zapowiedziano żadnych dodatków ani nowej części, więc taki crossover wygląda trochę jak marketingowe podtrzymanie zainteresowania marką.
World of Tanks nadal żyje i ma się dobrze
To też dobry moment, żeby przypomnieć jedną rzecz: World of Tanks ma już ponad 15 lat. Gra wystartowała w 2010 roku, a mimo to nadal:
- dostaje regularne aktualizacje
- organizuje eventy i kolaboracje
- utrzymuje sporą bazę graczy
Wargaming wyraźnie stawia na ciągłe ożywianie gry wydarzeniami. Były już crossoverowe akcje z popkulturą, metalem, Warhammerem czy filmami akcji – więc mafia w sumie nie jest aż tak dziwna.
Do tego studio rozwija kolejne projekty z uniwersum, w tym World of Tanks: Heat, które ma być strzelanką FPS osadzoną w świecie czołgów.
Absurdalny pomysł, który… może zadziałać
Na papierze brzmi to jak totalny miks z generatora pomysłów: gangsterska Mafia + realistyczna gra o czołgach. A jednak takie dziwne kolaboracje często działają najlepiej, bo po prostu przyciągają uwagę.
Jeśli ktoś regularnie gra w WoT-a, to dostaje nowy czołg i kosmetykę. Jeśli ktoś kojarzy Mafię, może zajrzeć do gry z czystej ciekawości. Czy to ma sens fabularny? Oczywiście, że nie. Ale w grach usługowych sens fabularny dawno przestał być najważniejszy.