Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko wyglądało naprawdę obiecująco. Gang of Dragon, nowa gra akcji od Toshihiro Nagoshiego – człowieka, który przez lata był twarzą serii Yakuza / Like a Dragon – została zaprezentowana światu z dużym rozmachem.
Brutalna historia o gangach, filmowa narracja, znany aktor w roli głównej i ambitna wizja studia, które dopiero buduje swoją markę. Teraz jednak nad projektem zebrały się bardzo ciemne chmury.
NetEase wyciąga wtyczkę
Jak donosi Bloomberg, NetEase zdecydowało się zakończyć finansowanie projektu Gang of Dragon. Decyzja ma wejść w życie 1 maja 2026 roku, a powód jest dość prosty: pieniądze.
Według raportów produkcja gry zaczęła drastycznie przekraczać budżet. Projekt miał być o około 44 miliony dolarów droższy, niż pierwotnie zakładano. Dla NetEase – które od pewnego czasu ogranicza inwestycje i restrukturyzuje część swoich zagranicznych studiów – to najwyraźniej była granica nie do zaakceptowania.
Efekt? Studio Nagoshiego zostaje nagle bez głównego źródła finansowania.
Cztery lata i nagle ściana
Nagoshi Studio powstało w 2022 roku, gdy Nagoshi odszedł z SEGI i przeniósł się do NetEase, które chciało mocniej wejść na rynek japońskich produkcji AAA. Był to wtedy bardzo głośny ruch – jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców japońskich gier dostał własne studio i praktycznie wolną rękę.
Gang of Dragon miał być pierwszym dużym projektem zespołu. Gra została oficjalnie pokazana w grudniu 2025 roku i szybko przyciągnęła uwagę fanów. Klimat? Coś pomiędzy Yakuza, Sleeping Dogs i brutalnymi koreańskimi thrillerami gangsterskimi.
Dodatkowo w roli głównej pojawił się Ma Dong-seok (znany m.in. z Train to Busan czy The Outlaws), co jasno sugerowało, że twórcy celują w filmową, międzynarodową produkcję AAA. Problem w tym, że ambicja kosztuje.
Teraz zaczyna się wyścig z czasem
Na szczęście NetEase nie odcina studia natychmiast. Finansowanie ma być utrzymane jeszcze przez kilka tygodni, co daje zespołowi czas na znalezienie nowego partnera. W praktyce oznacza to jedno: Nagoshi musi szybko znaleźć wydawcę lub inwestora, który przejmie projekt.
Naturalnym kandydatem wydaje się SEGA – firma, w której Nagoshi spędził większość swojej kariery i gdzie powstała seria Yakuza. Problem polega na tym, że Gang of Dragon wygląda bardzo podobnie do tego, co SEGA już posiada w portfolio.
Krótko mówiąc: dlaczego mieliby finansować quasi-Yakuzę, skoro mają Like a Dragon?
Kto może przejąć projekt?
Jeśli gra faktycznie jest już w zaawansowanej fazie produkcji, to potencjalnych zainteresowanych może być kilku. Najczęściej wymieniane scenariusze:
- Sony – PlayStation od lat inwestuje w japońskie studia i mocne singleplayerowe produkcje.
- Xbox – ostatnio agresywnie wspiera japońskie projekty (przykład: Ninja Gaiden 4).
- Bandai Namco – wydawca, który lubi filmowe gry akcji.
- Capcom – choć rzadko inwestuje w zewnętrzne IP.
- Koei Tecmo lub Square Enix – również możliwe, choć mniej oczywiste.
Nie można też wykluczyć jakiegoś zachodniego wydawcy, który szuka mocnego tytułu z Japonii.
To część większego trendu
Historia Nagoshi Studio wpisuje się w coś znacznie większego. W ostatnich dwóch latach NetEase i Tencent zaczęły mocno przykręcać kurek z pieniędzmi dla zagranicznych studiów.
Kilka projektów zostało anulowanych, część zespołów zamknięto lub ograniczono. Okres, w którym chińscy giganci masowo inwestowali w nowe studia AAA, wyraźnie się kończy.
A to oznacza, że nawet twórcy z ogromnym nazwiskiem – tacy jak Nagoshi – nie są już nietykalni.
Co dalej z Gang of Dragon?
Na razie przyszłość gry jest kompletnie niepewna. Jeśli w ciągu najbliższych tygodni pojawi się nowy inwestor, projekt może przeżyć i trafić na rynek – być może nawet bez większych opóźnień.
Jeśli nie… Nagoshi Studio może po prostu zniknąć, zanim zdąży wydać swoją pierwszą grę.
I byłaby to jedna z bardziej ironicznych historii w branży: twórca jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii gier gangsterskich na świecie kończy z projektem, który może zostać pogrzebany… przez pieniądze.