Blizzard postanowił zrobić coś, co w sumie powinno wydarzyć się już dawno temu. Diablo 4 oficjalnie łączy siły z Doomem, a konkretnie z nadchodzącym Doom: The Dark Ages. Jeśli istnieją dwa uniwersa, które idealnie do siebie pasują pod względem klimatu, brutalności i liczby zabijanych demonów na minutę – to właśnie te dwa.

Crossover wystartuje 11 marca 2026 roku razem z nowym sezonem gry nazwanym Season of Slaughter, czyli Sezonem Rzezi. Nazwa jest tu wyjątkowo trafiona, bo Blizzard szykuje jeden z bardziej napakowanych sezonów od dłuższego czasu.

Najważniejszym elementem wydarzenia będzie specjalny Event Reliquary, czyli zestaw nagród, które gracze będą mogli zdobywać podczas rozgrywki. W środku znajdzie się dziesięć kosmetycznych przedmiotów inspirowanych Doomem. Nie trzeba za nie płacić – wystarczy grać i zbierać specjalną walutę Dark Ages, która wypada z elitarnych oraz championów.

Nagrody skupiają się głównie na zmianach wyglądu broni. Blizzard przerabia część ekwipunku z Diablo tak, aby wyglądała jak sprzęt prosto z arsenału Doom Slayera. Tarcza może zamienić się w Shield Saw, a broń do walki wręcz przyjmie formę Slayer Flail. Po zebraniu całego zestawu gracze odblokują dodatkowy bonus w postaci portalu miejskiego Forsaken Gates, który stylistycznie wygląda jak wyrwany z demonicznych ruin świata Dooma.

To jednak nie wszystko. Podczas walk z bossami w tzw. Lairach pojawi się szansa na zdobycie specjalnej skrzyni nazwanej Doom Chest. W środku znajdują się znane unikalne bronie z Diablo 4, ale z nowym wyglądem inspirowanym jedną z najbardziej kultowych broni w historii Dooma – Crucible Blade.

Blizzard przygotował też kilka drobniejszych bonusów rozdawanych za darmo w pierwszych dniach sezonu. W kolejnych dniach po premierze gracze będą mogli odebrać trzy emblematy kosmetyczne inspirowane Doomem. Jednym z nich jest oczywiście Rip and Tear, czyli tekst, który dla fanów serii jest praktycznie świętością.

Prawdziwe mięso, jak zwykle, wyląduje jednak w sklepie gry. Od 12 marca pojawią się tam większe kosmetyczne zestawy. Najważniejszy z nich to zbroja Doom Slayera, którą będzie można założyć na dowolną klasę postaci w Diablo 4. Oprócz tego Blizzard sprzedawać będzie skórkę mounta Mecha Dragon Serrat oraz nietypowego towarzysza – peta Cacodemona, czyli jednego z najbardziej rozpoznawalnych potworów z serii Doom.

Cen jeszcze oficjalnie nie podano, ale historia sugeruje, że tanio raczej nie będzie. Poprzedni duży crossover Diablo 4, czyli współpraca z mangą Berserk w 2025 roku, wywołał sporo dyskusji wśród graczy. Same kosmetyki wyglądały świetnie, ale pełny zestaw kosztował około 150 dolarów, a pojedyncze zestawy pancerza czy mounty wyceniono na około 25 dolarów. Jeśli Blizzard zastosuje ten sam model, Doom Slayer prawdopodobnie będzie kosztował mniej więcej tyle samo.

Sam Season of Slaughter nie opiera się jednak wyłącznie na crossoverze. Sezon wprowadza także nowe przedmioty typu Bloodied Unique, system Killstreak Power, który nagradza graczy za serię zabójstw, oraz jedną z najbardziej absurdalnych mechanik w historii gry – możliwość tymczasowej transformacji w The Butcher. Tak, dokładnie tego Butchera, który od premiery gry wyskakuje znikąd i zamienia lochy w festiwal paniki.

Do tego dochodzi jeszcze jedna ciekawostka. W ramach promocji dodatku Lord of Hatred gracze będą mogli za darmo przetestować klasę Paladyna aż do 25 poziomu. To sprytny sposób na zachęcenie graczy do sprawdzenia nowej klasy bez konieczności kupowania dodatku w ciemno.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że Doom i Diablo pasują do siebie zaskakująco dobrze. Obie serie opierają się na brutalnej walce z demonami, ciężkim metalowym klimacie i przesadzonej przemocy. Gdyby ktoś wrzucił Doom Slayera jako grywalną klasę w Diablo, wielu graczy pewnie nawet nie mrugnęłoby okiem.

Dlatego właśnie ten crossover ma szansę być czymś więcej niż tylko marketingową akcją. Jeśli Blizzard dobrze to rozegra, Diablo 4 może dostać jeden z najciekawszych sezonów od długiego czasu. A jeśli przy okazji będzie można rozwalać demony sprzętem inspirowanym Doomem – tym lepiej.