Brak Fakera w Hongkongu rozwalił hype na finały LCK Cup 2026. Kiedy ogłoszono, że League of Legends Champions Korea po raz pierwszy w historii zorganizuje finał poza Koreą Południową, bilety na wydarzenie w Kai Tak Arena zniknęły w pół godziny. Ceny? Od 488 do 1 688 HKD. I nikogo to nie bolało, bo wszyscy zakładali jedno: na scenie zobaczymy Lee „Fakera” Sang-hyeoka i T1. Dziś te same bilety latają po marketplace’ach za ułamek ceny.
Jedna seria BO5, która zmieniła wszystko
T1 odpadło po dramatycznym 3:2 z Dplus KIA w dolnej drabince. Reverse sweep. Pierwszy taki w wykonaniu T1 od blisko dekady. I nagle czar prysł. Bez T1 nie ma walki o trofeum w Hongkongu, przepustki na międzynarodowy First Stand i – co najważniejsze dla lokalnych fanów – Fakera na żywo.
Nie oszukujmy się: plakat plakatem, marketing marketingiem, ale to Faker był produktem premium. Sześć tytułów mistrza świata, dwa MSI, dziesięć LCK, złoto z Igrzysk Azjatyckich. Dla wielu kibiców to ostatnie lata, by zobaczyć go na scenie poza Koreą.
Spekulanci płaczą, rynek wtórny tonie
Jeszcze niedawno na chińskim Xianyu ktoś próbował sprzedać bilet za 8 888 juanów. Po odpadnięciu T1 cena spadła do 150. Na Carousell i RedNote? Ogłoszenia w stylu: „sprzedaję ze stratą, bez T1 to nie to samo”, bilety za 1188 HKD wystawione za 700 czy pakiety premium oddawane za połowę ceny
To klasyczny przykład, jak jedna marka osobista potrafi pompować cały event. LCK jako liga jest silna. Gen.G gra świetny sezon i już czeka w wielkim finale. BNK FearX zmierzy się z Dplus KIA o ostatnie miejsce w niedzielnym starciu o tytuł. Sportowo? Zapowiada się dobrze. Biznesowo? Bez Fakera to zupełnie inna rozmowa.
Czy LCK przeceniło siłę jednej twarzy?
To pierwsze takie wydarzenie LCK poza Koreą. Hongkong miał być pokazem globalnej siły ligi. Tyle że rzeczywistość brutalnie zweryfikowała narrację – międzynarodowa publiczność w Azji kupuje przede wszystkim Fakera, nie samą markę LCK.
To nie jest zarzut wobec Gen.G czy Dplus KIA. To dowód na to, że w esporcie – tak jak w NBA ery Jordana czy piłce nożnej czasów Messiego – jednostka potrafi być większa niż całe rozgrywki.