Sezon 2026 w VCT zaczyna się bez rozgrzewki. Masters Santiago to pierwszy międzynarodowy LAN w tym roku i od razu turniej, który realnie ustawi hierarchię na kolejne miesiące. Riot odkrył karty: znamy 12 drużyn, format i harmonogram, a wszystko odbędzie się w dniach 1-16 marca w Espacio Riesco w Santiago de Chile.

To nie będzie przetarcie. To będzie pierwsza poważna weryfikacja regionów: Pacific, Americas, EMEA i China.

Kto zagra? Mieszanka gigantów i głodnych pretendentów

Wśród potwierdzonych ekip są m.in.:

  • Nongshim RedForce
  • T1
  • Paper Rex
  • FURIA
  • BBL Esports
  • All Gamers

Część z nich wywalczyła awans przez regionalne kickoffy, część wchodzi bezpośrednio do fazy play-offów jako najwyższe rozstawienia.

Szczególnie ciekawie zapowiada się obecność T1 i Paper Rex, które startują od Swiss Stage, czyli nie mają taryfy ulgowej. Z kolei Nongshim RedForce, FURIA, BBL i All Gamers czekają już w drabince play-off. To daje im przewagę świeżości, ale też mniej czasu na złapanie scenicznego rytmu.

Format: krótko, brutalnie i bez miejsca na błędy

Valorant Champions Tour rozszerza się na Chiny

Swiss Stage (1–5 marca)

Osiem drużyn. Format BO3. Awansują cztery. Żeby przejść dalej, trzeba wygrać dwa mecze maksymalnie w trzech rundach.

To oznacza jedno: zero kalkulacji. W Swissie nie ma czasu na powolne rozkręcanie się. Jeden słabszy dzień i sezon międzynarodowy zaczyna się od walki o przetrwanie w kolejnych turniejach.

Play-offy

Do czterech ekip ze Swissa dołączą cztery rozstawione drużyny. Gramy w systemie double elimination, czyli klasyczna drabinka z dolnym nawiasem. Każdy mecz ma znaczenie, bo stawką są nie tylko pieniądze i prestiż, ale przede wszystkim:

Champions Points

To właśnie te punkty zdecydują, kto pojedzie na VALORANT Champions Shanghai 2026 we wrześniu.

W praktyce: Masters Santiago to inwestycja w przyszłość sezonu. Drużyny, które tutaj dowiozą, zyskują komfort na kolejne miesiące. Te, które zawiodą, będą musiały nadrabiać w znacznie trudniejszych okolicznościach.

Dlaczego Santiago ma znaczenie większe niż zwykle?

Pierwszy międzynarodowy turniej w sezonie zawsze ustawia narrację, który region jest faktycznie najmocniejszy czy meta z kickoffów utrzyma się globalnie oraz które składy były jednorazowym hype’em, a które realnie są gotowe walczyć o tytuł mistrza świata.

W ostatnich sezonach różnice między regionami się zatarły. Pacific przestał być „chaotyczny”, EMEA wraca do taktycznej dyscypliny, a Chiny coraz śmielej wchodzą w ścisłą czołówkę. Jeśli All Gamers dowiozą formę z regionu, możemy mieć bardzo ciekawy układ sił.

Riot dorzuca coś dla graczy

W trakcie turnieju ruszy limitowane wydarzenie w grze – “God of Match”. Gracze będą mogli typować wyniki spotkań i odblokowywać kosmetyczne nagrody: spraye i ozdoby na broń powiązane z turniejem.

To nie jest rewolucja, ale to kolejny krok w stronę mocniejszego powiązania esportu z doświadczeniem w kliencie gry. Riot od lat próbuje budować most między widzem a graczem – i konsekwentnie to rozwija.

Gdzie oglądać?

Transmisje polecą na oficjalnych kanałach VALORANT Esports – przede wszystkim YouTube oraz platformach regionalnych. Harmonogram i wyniki będą aktualizowane na oficjalnej stronie rozgrywek.

Czego się spodziewać?

Jeśli kickoffy były zapowiedzią, to tempo będzie wysokie, a meta agresywna. Dużo grania pod szybkie execi, większy nacisk na indywidualny impact i coraz odważniejsze decyzje taktyczne. Masters Santiago nie wyłoni jeszcze mistrza świata. Ale bardzo jasno pokaże, kto realnie jest w wyścigu.

A w sezonie, który kończy się w Szanghaju, pierwsze wrażenie może mieć ogromne znaczenie.