Electronic Arts znowu znalazło się na celowniku społeczności. Tym razem chodzi o najnowszy sezon w Skate i decyzję, która – delikatnie mówiąc – nie pachnie najlepiej. Mapa, która miała być dostępna dla wszystkich, trafia za paywalla. A przecież obiecywano coś zupełnie innego.

Isle of Grom wraca, ale nie dla każdego

W Season 3 do gry wraca Isle of Grom – dobrze znana mapa-tutorial, tym razem rozbudowana o nowe lokacje, przeszkody i aktywności. Brzmi świetnie? Jasne. Problem w tym, że 10 marca dostęp do niej dostaną wyłącznie posiadacze Skate Pass Premium.

Przepustka kosztuje 1000 San Van Bucks, czyli około 10 euro. Alternatywa? Czekanie do 14 kwietnia, kiedy mapa będzie czasowo dostępna za darmo, ale tylko do 5 maja. Można też „wynająć” dostęp za 500 Rip Chips, waluty zdobywanej w grze.

Teoretycznie więc każdy może zagrać. W praktyce – najpierw płacisz, potem jeździsz.

A przecież miało nie być map za kasę

Przed premierą Early Access twórcy jasno komunikowali, że mapy nie będą chowane za paywallem. Skate miał zarabiać na kosmetyce, opcjonalnych dodatkach i battle passie, ale nie na ograniczaniu dostępu do podstawowej zawartości świata.

Teraz ta narracja się zmienia. EA tłumaczy na platformie X, że „zmiany są czasem konieczne”, a nowy model ma pomóc w długoterminowym utrzymaniu gry.

Brzmi znajomo? Oczywiście. To klasyczna linia obrony w erze live service.

Skate to wciąż Early Access

Za projekt odpowiada studio Full Circle, powołane specjalnie do reaktywacji marki. W skład zespołu weszło wielu weteranów serii, co od początku budowało wiarygodność projektu.

Samo Skate zadebiutowało w Early Access 16 września 2025 roku jako tytuł free-to-play na PlayStation, Xboxa i PC (Steam, EA App, Epic Games Store). Model biznesowy był jasny: gra za darmo, mikropłatności opcjonalne. Społeczność miała współtworzyć rozwój produkcji aż do wersji 1.0.

I tu pojawia się zgrzyt. Bo jeśli gra jest wciąż w fazie testów, balansowana i rozwijana wspólnie z graczami, to blokowanie części mapy za przepustką premium wygląda jak testowanie granic cierpliwości fanów.

To nie chodzi o 10 euro

W tej historii nie chodzi o samą kwotę. 10 euro za rozbudowaną mapę? W próżni – uczciwa cena. Problemem jest złamana obietnica.

W grach live service walutą jest zaufanie. Jeśli studio deklaruje brak paywalla dla map, a kilka miesięcy później wprowadza dokładnie taki mechanizm, to trudno się dziwić frustracji społeczności.

Zwłaszcza że Skate miał być powrotem do korzeni – swobodnej jazdy, kreatywności i wspólnego budowania spotów. Nie do modelu „zapłać, żeby wejść”.

Co dalej?

Jeśli reakcja graczy będzie wystarczająco mocna, EA może się wycofać lub zmodyfikować system. Historia zna takie przypadki. Jeśli nie – możemy być świadkami stopniowego przesuwania granicy monetyzacji.

Skate ma ogromny potencjał. Świetny feeling jazdy, autentyczny klimat i solidne fundamenty. Ale w świecie free-to-play jedna rzecz jest pewna: każda decyzja biznesowa jest testem zaufania.

A to, w przeciwieństwie do Rip Chipsów, nie dropi się za granie.