Rynek handheldów gamingowych w ostatnich dwóch latach wystrzelił jak szalony. Steam Deck otworzył drzwi, ROG Ally i Legion Go wpadły za nim z buta, a teraz Ayaneo Next 2 wjeżdża i rozwala drzwi z zawiasów. Problem? Ten sprzęt kosztuje nawet 4299 dolarów. Tak, dobrze czytasz. Cztery tysiące dwieście dziewięćdziesiąt dziewięć. Za handhelda. I nie, to nie jest zwykła przenośna konsolka. To jest czołg.

Ekran, który zawstydza większość handheldów

Pierwsze, co robi wrażenie, to 9,06-calowy ekran OLED o rozdzielczości 2400 × 1504 i odświeżaniu do 165 Hz. Dla porównania, zobacz jak wypada to na tle największych konkurentów:

UrządzenieRozmiar ekranuTyp ekranuRozdzielczośćOdświeżanie
Ayaneo Next 29,06″OLED2400 × 1504do 165 Hz
Steam Deck OLED7,4″OLED1280 × 80090 Hz
ROG Ally7″IPS1920 × 1080120 Hz
Lenovo Legion Go8,8″IPS2560 × 1600144 Hz

W praktyce oznacza to jedno: Ayaneo Next 2 oferuje jedną z najlepszych kombinacji jakości obrazu, płynności i kontrastu w świecie handheldów. OLED daje perfekcyjną czerń i kolory, a 165 Hz to poziom, który jeszcze niedawno był domeną monitorów esportowych, nie sprzętu przenośnego.

Hardware, który bardziej przypomina laptop niż konsolę

Pod maską siedzi AMD Ryzen AI Max 385 lub 395+ z grafiką Radeon 8050S albo 8060S. To nie są typowe chipy handheldowe. To jest sprzęt klasy laptopowej. Najbardziej absurdalna konfiguracja oferuje:

  • 128 GB RAM
  • 2 TB SSD
  • topowy układ Ryzen AI Max 395+

128 GB RAM w handheldzie to kompletny odlot. Większość gamingowych PC ma 16 albo 32 GB. Nawet mocne laptopy rzadko przekraczają 64 GB. Realnie oznacza to jedno: możesz odpalać wszystko, co istnieje – AAA, emulatory, multitasking, AI tools – bez zadyszki. Windows daje pełną swobodę. Steam, Game Pass, Battle.net, emulatory Switcha czy PS3. To jest pełnoprawny komputer.

Bateria tak duża, że może być problemem na lotnisku

Najbardziej szalony element? Bateria 116 Wh. Większość handheldów ma:

  • Steam Deck OLED: ~50 Wh
  • ROG Ally: ~40 Wh
  • Legion Go: ~49 Wh

Ayaneo daje ponad dwa razy więcej. Efekt: znacznie dłuższy czas grania. Realnie można liczyć na 3-4 godziny w AAA, a nawet 6–8 godzin w lżejszych grach. Ale jest haczyk.

116 Wh przekracza limit 100 Wh dla urządzeń bez zgody linii lotniczej. Czyli możesz mieć problem z wniesieniem tego na pokład. To pokazuje, jak absurdalnie duży jest ten sprzęt. I tak – waży 1,4 kg. To więcej niż niektóre ultrabooki.

Ergonomia i kontrola na poziomie premium

Ayaneo nie oszczędzał na detalach. Konsola została wyposażona w analogowe gałki oparte na technologii TMR, które są znacznie bardziej odporne na drift i zużycie niż klasyczne rozwiązania stosowane w większości kontrolerów. Do tego dochodzą touchpady, podobne do tych ze Steam Decka, które w praktyce robią ogromną różnicę podczas korzystania z Windowsa. Obsługa strategii, MMO czy nawet zwykła nawigacja po systemie bez touchpadów potrafi być frustrująca, a tutaj działa to naturalnie i precyzyjnie.

Producent dorzucił też wymienne przyciski, co pozwala dostosować sprzęt pod własne preferencje, oraz podwójny system chłodzenia z dwoma wentylatorami i rozbudowanym heatsinkiem, który ma utrzymać stabilną wydajność nawet przy najbardziej wymagających grach. W praktyce oznacza to jedno: pełną kontrolę i sprzęt zaprojektowany bez kompromisów.

Cena, która zabija sens dla większości ludzi

I tu dochodzimy do sedna. Ceny zaczynają się od 1990 dolarów, a kończą na 4299 dolarów. Za tyle możesz kupić potężnego gamingowego laptopa, desktopa z RTX 4080 albo Steam Decka i dobrego PC razem.

Ayaneo Next 2 nie jest produktem dla mas. To jest sprzęt dla entuzjastów, kolekcjonerów i ludzi z grubym portfelem.

Brutalna prawda: to najbardziej ekstremalny handheld na rynku

Ayaneo Next 2 nie próbuje być rozsądny. Próbuje być najbardziej bezkompromisowy. I to mu się udaje. To: największy, najmocniejszy, najdroższy i najbardziej absurdalny handheld, jaki powstał.

Problem polega na tym, że rynek handheldów wygrały urządzenia oferujące najlepszy stosunek ceny do możliwości. Steam Deck odniósł sukces, bo był rozsądny. Ayaneo Next 2 rozsądny nie jest. Ale cholera, robi wrażenie.

I pokazuje jedno: handheldy przestają być gadżetami. Stają się pełnoprawnymi komputerami do grania.