Kiedy Battlefield 6 wchodził na rynek w październiku, wyglądało to jak powrót króla. 747 tysięcy graczy jednocześnie na Steamie, rekord serii, szum w mediach, Twitch żył tym tytułem, a Electronic Arts mogło wreszcie odetchnąć po katastrofie, jaką był Battlefield 2042. Wszystko wskazywało na to, że DICE odrobiło lekcję.

Ale branża gier multiplayer jest bezlitosna. I teraz, po premierze Sezonu 2, widać to aż za dobrze.

Liczby nie kłamią – i nie są łaskawe

Premiera drugiego sezonu podniosła liczbę graczy do około 92 tysięcy jednocześnie na Steamie. Brzmi nieźle? No właśnie nie do końca.

Bo problem w tym, że to nadal przepaść w porównaniu z premierą. Mówimy o spadku rzędu ponad 85%. Jeszcze przed startem sezonu liczba graczy spadła do około 50 tysięcy. Sezon 2 niemal podwoił tę wartość, ale nie oszukujmy się – to nie jest wielki comeback, na jaki liczyli wydawca i społeczność.

battlefield 6 sezon 2 statystyki steam charts

W świecie gier live service liczy się momentum. Jeśli je stracisz, odzyskanie go jest cholernie trudne.

Największy błąd? Opóźnienie, które zabiło hype

Sezon 2 miał pojawić się wcześniej. Zamiast tego został opóźniony o dwa miesiące.

To może wydawać się niewiele, ale w praktyce to wieczność. Gracze multiplayer są jak wędrowcy – ciągle szukają następnego miejsca, gdzie mogą spędzić swój czas. W międzyczasie wyszły nowe aktualizacje do konkurencyjnych tytułów, pojawiły się nowe sezony w innych grach, a część ludzi po prostu poszła dalej.

Najgorsze, co możesz zrobić grze live service, to pozwolić jej umrzeć z nudów.

Fragmentacja contentu to strzał w kolano

Drugi problem to sposób dostarczania zawartości. Zamiast jednego dużego, konkretnego uderzenia, DICE postawiło na rozbicie sezonu na kilka mniejszych aktualizacji.

Na papierze ma to sens – regularne odświeżanie gry, utrzymanie zainteresowania. W praktyce gracze czują, że dostają content na raty, jakby ktoś bał się dać im pełny produkt. I gracze to widzą. I ich to wkurza.

Bo kiedy wracasz do gry po przerwie, oczekujesz konkretnego powodu. Nowej mapy, nowego trybu, czegoś, co sprawi, że powiesz: „ok, wracam na dłużej”. Jeśli dostajesz tylko fragment tej obietnicy, łatwo jest się odbić i wrócić do czegoś innego.

Battlefield ma jeden kluczowy problem: mapy

Od samej bety gracze powtarzają jedną rzecz: mapy są zbyt ciasne i zbyt ograniczone. Battlefield zawsze był synonimem chaosu na wielką skalę. Ogromne przestrzenie, flankowanie, pojazdy, poczucie prawdziwego pola bitwy. Tymczasem Battlefield 6 momentami bardziej przypomina hybrydę Battlefielda i Call of Duty niż pełnoprawnego następcę Battlefielda 3 czy Battlefielda 4. Społeczność chce:

  • większych map
  • więcej przestrzeni do manewru
  • większej swobody taktycznej
  • mniej funnelowania graczy w wąskie korytarze śmierci

DICE twierdzi, że pracuje nad większymi mapami. Problem w tym, że gracze słyszeli już takie obietnice wcześniej. I ich cierpliwość ma swoje granice.

Konkurencja jest brutalna jak nigdy wcześniej

Jeszcze kilka lat temu Battlefield konkurował głównie z Call of Duty. Dzisiaj lista rywali jest znacznie dłuższa:

  • Call of Duty
  • Fortnite
  • Apex Legends
  • Warzone
  • Rainbow Six Siege
  • oraz dziesiątki innych live service tytułów

Gracze nie są już lojalni wobec jednej marki. Są lojalni wobec doświadczenia. Jeśli gra nie dostarcza emocji, po prostu ją opuszczają.

Konsolowi gracze to wielka niewiadoma

Warto pamiętać, że dane ze Steama to tylko część obrazu. Battlefield 6 jest bardzo popularny na PlayStation 5, Xbox Series X oraz Xbox Series S.

To właśnie tam Battlefield historycznie miał ogromną bazę graczy. Możliwe więc, że sytuacja globalnie wygląda lepiej niż sugerują dane PC. Ale nawet jeśli tak jest, trend pozostaje jasny – Sezon 2 nie wywołał eksplozji zainteresowania.

Battlefield 6 nie umiera. Ale też nie dominuje

To ważne rozróżnienie. Battlefield 6 nie jest martwą grą. Dziesiątki tysięcy graczy jednocześnie to nadal bardzo solidny wynik. Problem polega na czym innym. Ta gra miała być gigantem.

Miała być powrotem Battlefielda na tron. Miała być dominującą siłą w gatunku shooterów multiplayer. Na razie jest po prostu jedną z wielu opcji.