W świecie esportu istnieje kilka rzeczy, które wywołują natychmiastową wściekłość społeczności. Jedną z nich są cheaterzy. Nie ma znaczenia, czy grasz rekreacyjnie po pracy, czy walczysz o pieniądze w turnieju – kiedy ktoś odpala soft i zaczyna niszczyć lobby, cała rywalizacja przestaje mieć sens. Tym razem Epic Games postanowiło nie tylko zbanować oszusta, ale również publicznie go upokorzyć i zmusić do przeprosin. I bardzo dobrze.

Epic Games idzie po cheaterów

Oficjalne konto Fortnite Competitive ujawniło, że jeden z graczy nie tylko korzystał z cheatów, ale poszedł o krok dalej i przeprowadzał ataki DDoS, próbując dosłownie odcinać innych graczy od serwerów. To już nie jest zwykłe oszukiwanie dla przewagi w meczu. To jest świadome sabotowanie rozgrywki i naruszanie prawa, które wykracza poza samą grę.

Epic Games zareagowało w sposób, który jasno pokazuje, że nie zamierzają tolerować takich zachowań. Sprawca otrzymał permanentnego bana obejmującego wszystkie gry i usługi Epic Games, co oznacza, że został całkowicie odcięty od całego ekosystemu firmy. Na tym jednak się nie skończyło. Epic podjęło również kroki prawne, co jest wyraźnym sygnałem, że traktują takie przypadki nie tylko jako naruszenie regulaminu, ale również jako realne naruszenie prawa.

Najbardziej wymownym elementem całej sprawy jest fakt, że gracz został zmuszony do opublikowania publicznych przeprosin. W swoim oświadczeniu przyznał, że jego działania były nielegalne i sprzeczne z zasadami Fortnite. Zadeklarował również, że nigdy więcej nie będzie używał cheatów ani organizował ataków DDoS.

To może wydawać się brutalne, ale właśnie o to chodzi. To nie jest tylko kara dla jednej osoby. To jest jasny komunikat dla całej społeczności, że Epic Games jest gotowe iść daleko, żeby chronić integralność swojej gry i sceny competitive.

To nie pierwszy raz, gdy Epic robi pokazówkę

Epic Games od lat prowadzi jedną z najbardziej agresywnych polityk anty-cheatowych w branży. I to nie jest przypadek. Fortnite to nie tylko gra. To ekosystem esportowy wart setki milionów dolarów.

W przeszłości Epic: pozywało twórców i dystrybutorów cheatów, a także banował profesjonalnych graczy czy blokowało sprzetowo urządzenia.

Najgłośniejszym przypadkiem był Jarvis, popularny twórca, który dostał permanentnego bana za używanie aimbota nawet poza trybem rankingowym. Epic pokazało wtedy jasno: zero tolerancji, bez wyjątków, bez względu na popularność.

Cheaty niszczą wszystko…

Cheaty niszczą absolutnie wszystko, co czyni esport wartościowym. Bez uczciwej rywalizacji nie ma:

  • wiarygodności turniejów
  • zaufania graczy
  • sensu rywalizacji
  • przyszłości sceny esportowej

Fortnite ma ogromną scenę competitive, z turniejami FNCS, gdzie gracze walczą o realne pieniądze. Cheater w takim środowisku to nie tylko problem. To zagrożenie dla całego ekosystemu.

Epic o tym wie. I dlatego reaguje tak agresywnie.