Valve w końcu odkryło karty dotyczące The International 2026. Wiemy już nie tylko, że impreza wraca do Szanghaju, ale też gdzie dokładnie zagra światowa czołówka, w jakim formacie i kiedy ruszy cała machina kwalifikacyjna. A to oznacza jedno – sezon 2026 zaczyna nabierać realnych kształtów.
Oriental Sports Center zamiast klasycznej hali TI
Tym razem nie będzie powrotu do Mercedes-Benz Areny, którą wielu fanów pamięta z TI9. Gospodarzem wydarzenia zostanie Oriental Sports Center – obiekt może mniej „growy” z historii Doty, ale za to sprawdzony w dużych esportowych produkcjach i klasycznych wydarzeniach sportowych.
To miejsce ma jedną ważną zaletę: skala i infrastruktura pod wielkie widowiska, a TI przecież zawsze jest bardziej festiwalem niż zwykłym turniejem. Jeśli Valve dobrze ogarnie scenografię i produkcję, może z tego wyjść jeden z najbardziej „stadionowych” Internationali od lat.
16 drużyn i format, który nie wybacza błędów
Na TI 2026 zobaczymy 16 zespołów – część zaproszona bezpośrednio, reszta wywalczy miejsce w kwalifikacjach. Valve nie kombinuje z liczbą slotów, ale za to dorzuca format, który potrafi być brutalny:
- Open Qualifiers: 9–12 czerwca
- Regional Qualifiers: 15–28 czerwca
- Faza grupowa (Swiss): 13–16 sierpnia
- Main Event: top 8 wchodzi do drabinki double elimination
I właśnie ten szwajcarski system w grupach jest tu najciekawszy. To rozwiązanie dużo bardziej dynamiczne niż stare, rozwleczone round-robiny. Każdy mecz ma znaczenie, nie ma „o, dziś możemy przegrać, nic się nie stanie”. Przegrywasz dwa razy? Nagle robi się gorąco. Masz zły start? Psychika siada. To format, który nagrodzi zespoły stabilne, a zabije te, które potrzebują pół turnieju, żeby się rozkręcić.
Powrót TI do Azji to nie jest przypadek
To będzie pierwszy International w Azji od 2022 roku (Singapur). Valve doskonale wie, co robi. Region:
- wciąż ma gigantyczną bazę fanów,
- generuje ogromny ruch streamingowy,
- jest naturalnym środowiskiem dla Doty, która na Zachodzie już dawno przestała być mainstreamem.
TI to dziś mniej amerykański show, a bardziej globalny reset sceny – i Azja idealnie do tego pasuje.
A co z oglądalnością?
TI 2025 dobiło do około 1,78 mln widzów w peaku.
TI 2022 w Singapurze – 1,75 mln.
Solidnie, ale bez kosmosu. Dota od lat nie bije rekordów jak kiedyś, bo rynek esportu się zmienił. Jest więcej gier, więcej lig, więcej wszystkiego. TI nie jest już jedynym świętem roku.
Ale powrót do Chin może tę liczbę podkręcić. Jeśli chińskie drużyny będą konkurencyjne (a ostatnie sezony pokazują, że znowu rosną), to lokalna publika potrafi zrobić taki szum, że nagle oglądalność skacze o kilkaset tysięcy.
Najważniejsze pytanie: czy TI nadal jest „tym” TI?
Od kilku lat The International szuka swojej nowej tożsamości. Mniejsze nagrody, krótszy hype, mniej eksperymentów z Battle Passem – Valve ewidentnie próbuje zrobić z turnieju bardziej sportowe mistrzostwa świata niż marketingową machinę. TI 2026 może być momentem przełomowym:
- nowy/stary region,
- bardziej esportowy format,
- mniejsza liczba drużyn = wyższy poziom od pierwszego dnia.
Jeśli meta będzie dobra, mecze będą zacięte, a produkcja dowiezie klimat – nikt nie będzie płakał za „starym TI”. Jeśli nie… no cóż, społeczność Doty potrafi być bezlitosna i znowu zacznie się narzekanie, że kiedyś to było.
Na razie czekamy na informacje o biletach i pierwsze zaproszenia. A potem zacznie się klasyczna karuzela: roster shuffles, dramy, patch tuż przed turniejem i analitycy próbujący zgadnąć, co Valve znowu popsuło balansem.
I właśnie dlatego dalej to oglądamy.