Premiera GTA 6 zbliża się wielkimi krokami, ale jeśli ktoś myślał, że w dniu debiutu nowej odsłony Rockstar po prostu wyłączy świat Los Santos i powie „dzięki za lata”, to może odetchnąć. Wszystko wskazuje na to, że obecne GTA Online zostanie z nami na dłużej. I nie jest to sentymentalna decyzja – to czysta, chłodna kalkulacja biznesowa.
Strauss Zelnick z Take-Two wprost zasugerował, że nie ma planów ucinania wsparcia dla aktualnej wersji GTA Online, a Rockstar ma w tej kwestii sporą autonomię. Innymi słowy: dopóki ludzie grają i wydają pieniądze, nikt nie będzie wyciągał wtyczki z serwerów.
GTA Online to nie tryb. To osobna platforma
W 2026 roku trzeba wreszcie przestać myśleć o GTA Online jako o „dodatku do GTA V”.To jest żyjący organizm usługowy, coś bliższego MMO niż klasycznemu multiplayerowi. Rockstar od lat rozwija model: dostaje regularne aktualizacje, są nowe aktywności i napady, a także sezonowe wydarzenia.
Efekt? GTA V sprzedało się w setkach milionów egzemplarzy, ale prawdziwą żyłą złota okazał się właśnie komponent online. To on generuje przychody długo po tym, jak gra przestaje być „nowością”.
Z biznesowego punktu widzenia zabicie takiego produktu byłoby absurdem. To tak, jakby zamknąć dobrze prosperujące kasyno tylko dlatego, że obok otwierasz nowe.
Możliwy scenariusz: dwa GTA Online równolegle
Najbardziej prawdopodobny model po premierze GTA 6 to funkcjonowanie dwóch ekosystemów jednocześnie:
- Stare GTA Online: dalej wspierane, z lojalną bazą graczy, którzy nie przesiądą się od razu.
- Nowe GTA Online (w świecie GTA 6): technologiczny krok naprzód, nowa mapa, nowe systemy.
To nie jest nic niezwykłego w branży usługowej. Gry-usługi nie „umierają” w dniu premiery sequela. One wygaszają się latami, a często znajdują swoją niszę i stabilną społeczność.
Zelnick podał przykład serii NBA 2K Online w Chinach, gdzie dwie odsłony funkcjonowały obok siebie przez długi czas. Ten case jasno pokazuje filozofię Take-Two:
jeśli gracze są – wsparcie zostaje.
Rockstar nie chce powtórzyć błędu innych wydawców
Historia branży zna przypadki brutalnych migracji:
- wyłączanie starej gry, by „zmusić” ludzi do przejścia,
- utrata progresu i społeczności,
- chaos i odpływ graczy.
Rockstar gra inaczej. Oni wiedzą, że społeczność GTA Online budowała się ponad dekadę. To nie są gracze, których można przesunąć jednym komunikatem prasowym. W Los Santos istnieją:
- zorganizowane ekipy roleplayowe,
- twórcy machinimy,
- społeczności modderskie (na PC),
- ludzie, którzy spędzili tysiące godzin na budowaniu swojego „cyfrowego życia”.
Z punktu widzenia marki bardziej opłaca się to pielęgnować niż resetować.
GTA 6 będzie gigantyczne. Ale nie zastąpi wszystkiego
Analitycy przewidują, że GTA 6 może wygenerować miliardy dolarów przychodu w pierwszym roku. To będzie premiera dekady, być może największe wydarzenie w historii gier. Ale nawet taki kolos nie sprawi, że każdy gracz natychmiast zmieni platformę, wszyscy kupią nową konsolę, a społeczności porzucą dotychczasowe serwery.
Realnie czeka nas długi okres przejściowy, w którym stare GTA Online stanie się czymś w rodzaju „legacy świata” – mniej rozwijanego, ale nadal aktywnego.
A co z PC? Klasyczna strategia Rockstar
Na razie zapowiedziano premierę GTA 6 na konsole current-gen. Brak informacji o wersji PC nikogo, kto zna historię Rockstar, nie powinien dziwić. Tak było z GTA V i Red Dead Redemption 2.
Najpierw konsole, potem dopracowana wersja pecetowa, często z ulepszeniami technicznymi i kolejną falą sprzedaży. Rockstar lubi sprzedawać tę samą grę kilka razy – tylko sprytnie i w różnych momentach cyklu życia sprzętu.