Są takie gry, których się nie rusza. Stoją jak pomniki. Diablo II przez ponad 20 lat było właśnie takim świętym artefaktem gamingu – skończonym, zamkniętym rozdziałem, do którego Blizzard bał się cokolwiek dopisywać poza remasterem. Aż do teraz.
Podczas Diablo Spotlight ogłoszono coś, czego mało kto się spodziewał: pierwsze od 2001 roku nowe rozszerzenie do Diablo II, zatytułowane Reign of the Warlock. Tak, dobrze czytacie. Pełnoprawna nowa zawartość do gry, która pamięta modemy 56k i LAN-party w piwnicy. I co najlepsze – można w to grać już teraz.
Nowa klasa: Warlock
Blizzard nie idzie w bezpieczne rejony. Zamiast odgrzewać stare archetypy, wrzuca do Sanktuarium zupełnie nową klasę – Warlocka, który nigdy wcześniej nie pojawił się w serii. To nie jest kolejny “mag z innym kolorem fireballa”. Warlock to klasa oparta na demonologii, kontroli i poświęceniu zasobów, bardziej mroczna nawet jak na standardy Diablo. Mechanicznie wygląda to tak:
| Mechanika | Opis działania | Znaczenie w rozgrywce |
|---|---|---|
| Przyzywanie demonów | Goatmani, Tainted i Defilery walczą po twojej stronie jako przyzwane jednostki. | Mięso armatnie, kontrola pola walki, budowanie presji na wrogach. |
| Bindowanie demonów | Możesz związać konkretnego demona i przejąć jego unikalne zdolności. | Elastyczność buildów, adaptacja do sytuacji, „kradzież” skilli. |
| Devour (Pożarcie) | Poświęcasz własne summony, aby uzyskać czasowe wzmocnienia. | Zarządzanie zasobami i ryzykiem, wzmacnianie burst damage lub survivability. |
| Styl gry | Hybryda Necromancera i Sorceress, ale bardziej wymagająca w kontroli i planowaniu. | Taktyczna rozgrywka, większa nagroda za świadome decyzje. |
To jest design, którego Diablo II nigdy wcześniej nie miało. Mniej pasywnego “postaw i zapomnij”, więcej decyzji w locie.
Enhanced Terror Zones
Drugim filarem dodatku są Enhanced Terror Zones, czyli coś, co wreszcie próbuje uporządkować endgame w grze zaprojektowanej w czasach, gdy “endgame” oznaczało spamowanie Baala do porzygu. Nowości obejmują:
- Trudniejsze wersje aktów z dodatkowymi modyfikatorami.
- Nowych przeciwników, m.in. Heralds of Terror.
- Bossa typu aspiracyjnego – Colossal Ancients, odblokowywanego po zaliczeniu wszystkich Terrorized Acts na Hellu.
- Składanie artefaktów w Kostce Horadrimów, żeby go wywołać – bardzo oldschoolowy, bardzo diabelski grind.
To jest próba dodania celu długoterminowego, którego vanilla Diablo II właściwie nie miało poza farmieniem lepszej Shako.
QoL, na które gracze czekali dekady
Blizzard w końcu zrobił rzeczy, które modderzy ogarniali od lat:
- Wbudowany Loot Filter – koniec z czytaniem ściany białego tekstu.
- Zaawansowane stash tabs z możliwością stackowania – brzmi banalnie, ale zmienia ekonomię gry.
- Chronicle system śledzący zdobyte przedmioty – coś dla maniaków kompletowania.
Krótko mówiąc: oficjalnie zalegalizowano komfort, który społeczność musiała sobie wcześniej dopisywać sama.
Warlock jako element większej układanki Diablo
Co ciekawe, Warlock nie jest jednorazowym eksperymentem. Klasa trafia też do innych odsłon serii: Diablo Immortal dostanie ją latem 2026 wraz z questem origin i powrotem do Lut Gholein, a Diablo IV: Lord of Hatred wprowadzi Warlocka przy premierze dodatku w kwietniu, obok wcześniej zapowiedzianego Paladina.
To jasno pokazuje, że Blizzard buduje wspólną tożsamość klasową marki, zamiast traktować każdą część jak osobny byt.