Epic Games właśnie wykonało kolejny mocny ruch w wojnie z cheaterami. Twórcy Fortnite ogłosili rozszerzenie systemów anty-cheat, które od teraz mają jeszcze skuteczniej chronić rozgrywki turniejowe przed kombinatorami z nielegalnym oprogramowaniem. I to nie są kosmetyczne zmiany – mówimy o twardych wymaganiach sprzętowych dla graczy PC.
Nowe wymogi od 19 lutego
Od 19 lutego każdy gracz chcący brać udział w oficjalnych turniejach Fortnite na PC będzie musiał spełnić konkretne warunki techniczne. Epic wprowadza obowiązek korzystania z trzech kluczowych mechanizmów zabezpieczeń:
- Secure Boot,
- TPM (Trusted Platform Module),
- IOMMU.
Brzmi technicznie? I takie właśnie jest. Szczególnie ważny jest tutaj IOMMU – system odpowiedzialny za kontrolowanie dostępu sprzętu do pamięci komputera. W praktyce chodzi o to, żeby zablokować możliwość używania zewnętrznych urządzeń i narzędzi, które próbują ingerować w pamięć gry. To właśnie w ten sposób działają najbardziej zaawansowane cheaty sprzętowe.
Epic jasno mówi: jeśli chcesz grać w turniejach, musisz mieć w pełni zabezpieczony system. Koniec z kombinowaniem.
Fortnite idzie śladem Call of Duty
To nie jest odosobniona decyzja w branży. Bardzo podobną drogę obrało Activision, które już w 2025 roku wprowadziło TPM i Secure Boot jako wymóg w Call of Duty: Black Ops 7 oraz Warzone. Efekty? Według oficjalnych danych aż 99% meczów w trybie rankingowym odbywa się bez udziału cheaterów.
Jeśli te statystyki są choć w połowie tak dobre, jak deklaruje wydawca, to Epic Games ma solidne podstawy, by wierzyć, że nowe restrykcje w Fortnite realnie oczyszczą scenę turniejową.
Walka z oszustami to nie tylko technologia
Oczywiście zabezpieczenia systemowe to tylko jedna strona medalu. Epic od dłuższego czasu pokazuje, że w temacie uczciwej rywalizacji nie ma zamiaru iść na kompromisy.
Zaledwie kilka dni temu firma podjęła ostre działania wobec gracza, który wykorzystywał cheaty do przeprowadzania ataków DDoS na serwery Fortnite. Efekt? Dożywotni ban na wszystkie gry i usługi Epic Games.
To kolejny przykład, że wydawca nie bawi się w półśrodki. Podobnie było w przypadku Morgana „RepulseGod” Bamforda – byłego profesjonalnego zawodnika, który został zbanowany za oszustwa w FNCS z 2023 roku. Nawet znane nazwiska nie są chronione.
Cheating – plaga całego esportu
Problem nie dotyczy zresztą wyłącznie Fortnite’a. W ostatnich miesiącach głośno było o aferach w innych tytułach. W październiku 2025 roku organizatorzy turnieju Champion of Champions Tour w Europie nałożyli dwuletnie bany na siedmiu graczy, którzy złamali regulamin i korzystali z niedozwolonych wspomagaczy.
To pokazuje szerszy obraz: esport staje się coraz bardziej profesjonalny, a wraz z tym rośnie presja na wyniki. Tam, gdzie pojawiają się pieniądze i prestiż, pojawiają się też ludzie próbujący wygrać na skróty.
Co to oznacza dla zwykłych graczy?
Dla uczciwych zawodników zmiany są zdecydowanie na plus. Większość graczy i tak korzysta z nowoczesnych komputerów, więc aktywacja TPM czy Secure Boot nie będzie dla nich żadnym problemem. A w zamian dostaną środowisko, w którym wygrywa skill, a nie sprytnie napisany program.
Oczywiście część społeczności może narzekać na dodatkowe wymagania techniczne, ale prawda jest brutalna: bez twardych środków walka z cheaterami jest praktycznie niemożliwa.