Świat gier widział już wiele absurdów, ale historia z Oxfordu to materiał na scenariusz czarnej komedii. Gość dzwoni na policję, przyznaje się do zabójstwa byłej partnerki, a kiedy przyjeżdżają funkcjonariusze… ryczy jak bóbr, bo ominie go premiera GTA 6. Serio. Takie rzeczy dzieją się naprawdę.
Morderstwo, kajdanki i płacz za grą
Robert Richens, 35-latek z Wielkiej Brytanii, sam zgłosił się na policję twierdząc, że „przypadkiem” zabił swoją byłą dziewczynę, 40-letnią Rachael Vaughan. Brzmi jak klasyczny dramat kryminalny – do momentu, w którym na miejsce przyjeżdża patrol.
Zamiast skruchy, załamania czy jakiejkolwiek refleksji nad tym, co zrobił, facet zaczyna panikować z zupełnie innego powodu. W niedawno ujawnionych nagraniach z kamer policyjnych słychać, jak Richens lamentuje, że nie doczeka premiery Grand Theft Auto 6. Policjant pyta go spokojnie, o którą część chodzi, a ten przez łzy potwierdza: „GTA 6, stary, będę za kratami”.
Trudno wymyślić coś bardziej odklejonego. Typ właśnie zniszczył komuś życie, a jego największym problemem jest to, że nie zagra w nową grę Rockstara. Mało tego, w drodze na komisariat rzuca jeszcze tekst, że w sumie mógł uciec zamiast czekać na policję.
Sąd nie miał litości
Finał tej historii jest prosty: Richens został skazany na 16 lat więzienia. I tu wchodzi czarny humor – chłop faktycznie przegapi nie tylko GTA 6, ale przy takim wyroku jest spora szansa, że nie zobaczy też GTA 7, GTA 8 i cholera wie czego jeszcze.
Śledczy nie mieli wątpliwości co do jego postawy. Główny inspektor Stuart May w oficjalnym oświadczeniu powiedział wprost, że Richens działał „bez serca”, a ofiara została zamordowana w miejscu, w którym powinna czuć się najbezpieczniej – we własnym domu. Trudno się z tym nie zgodzić.
A co z samym GTA 6?
No właśnie. Skoro już mowa o grze, której ten typ tak rozpaczliwie żałuje, rzućmy okiem na fakty. Po dwóch przesunięciach terminu GTA 6 ma oficjalnie zadebiutować 19 listopada 2026 roku na PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Szef Take-Two, Strauss Zelnick, zapewnia, że kolejnych opóźnień nie przewiduje. Marketing ma ruszyć latem – wtedy zobaczymy nowe materiały, trailery i pewnie ruszą przedsprzedaże.
Analitycy już teraz wieszczą finansowe trzęsienie ziemi. Prognozy mówią o nawet 7 miliardach dolarów przychodu w pierwszym roku. Dla porównania – większość branży może o takich liczbach co najwyżej pomarzyć.
Na razie gra została zapowiedziana wyłącznie na konsole. O wersji PC cisza, co pewnie wkurzy sporą część graczy. Plotki mówią, że standardowo tytuł ma działać w 30 FPS, a jedyną maszyną zdolną wyciągnąć 60 klatek będzie PlayStation 5 Pro. Jeśli to prawda, Sony zrobi na tym złoty interes.