IEM Kraków 2026 przeszedł do historii. Pierwszy wielki turniej Counter-Strike’a 2 w tym roku dostarczył dokładnie tego, czego oczekiwali kibice – emocji, niespodzianek i kilku bolesnych zderzeń z rzeczywistością. Na starcie stanęły 24 najlepsze drużyny według styczniowego rankingu VRS, a stawka była ogromna: prestiż, punkty do walki o Majora w Kolonii i po prostu czysta chwała.

Po tygodniach strzelania, clutchy i dramatycznych comebacków możemy wreszcie podsumować, kto z Krakowa wyjechał w glorii, a kto ze spuszczoną głową.

ZWYCIĘZCA: Team Vitality

Jeśli ktoś liczył na to, że hegemonia Vitality w 2026 roku trochę wyhamuje, to w Krakowie dostał brutalne sprostowanie. Francusko-duńska maszyna po prostu działa – i to na najwyższych obrotach.

Vitality przeszło przez turniej jak burza: bez straty mapy aż do samego finału, z chirurgiczną precyzją rozbijając kolejnych rywali. A w decydującym meczu znów błyszczał człowiek-instytucja, czyli Mathieu “ZywOo” Herbaut. Jego AWP to nadal najbardziej przerażająca broń w CS2 – szybka, bezlitosna i niemal perfekcyjna.

Triumf w Krakowie to już dziesiąte zwycięstwo Tier 1 w ostatnich dwunastu miesiącach. To poziom dominacji, który ostatnio oglądaliśmy w erze prime Astralis. A najgorsza wiadomość dla reszty sceny? Nic nie wskazuje na to, żeby Vitality miało zwolnić przed Majorem w Kolonii.

PRZEGRANY: Team Falcons

Przed startem sezonu Nikola “NiKo” Kovač zapowiadał, że Falcons mają wszystko, żeby walczyć o największe trofea. Rzeczywistość w Krakowie okazała się jednak znacznie mniej kolorowa.

Drużyna zbudowana z gwiazd nadal wygląda jak projekt w fazie beta. Brak zgrania, chaos decyzyjny i zaskakująco słaba koordynacja – to obraz, który przewijał się przez cały turniej. Najbardziej bolesnym ciosem była porażka z Aurora Gaming, która zepchnęła Falcons do dolnej drabinki.

Ostatecznie ekipa odpadła tuż przed playoffami po przegranej z MOUZ. Jak na skład z takimi nazwiskami – wynik zwyczajnie rozczarowujący. Na szczęście okazja do rehabilitacji przyjdzie szybko, bo już w lutym Falcons jadą na PGL Cluj-Napoca.

ZWYCIĘZCA: Aurora Gaming

Jeśli ktoś miał być czarnym koniem turnieju, to właśnie oni. Aurora Gaming od dawna kręciła się w okolicach Tier 1, ale dopiero w Krakowie naprawdę pokazała, że to nie jest przypadkowy projekt.

Turecki skład najpierw przeszedł Play-Iny, potem ograł takie marki jak Falcons i MOUZ, a w ćwierćfinale postraszył nawet FURIĘ. Ogromny wpływ na poprawę wyników ma transfer Canera “soulfly” Kesiciego – od jego dołączenia drużyna wyraźnie nabrała stabilności.

Aurora co prawda nie weszła do ścisłego finału, ale udowodniła jedną rzecz: ma potencjał, żeby na stałe zadomowić się w światowej czołówce.

PRZEGRANY: Parivision

Po świetnym początku roku i zwycięstwie w BLAST Bounty Season 1 oczekiwania wobec Parivision były ogromne. Trzecie miejsce w globalnym VRS zobowiązuje.

Start w Play-Inach wyglądał obiecująco – wygrane z HEROIC i Aurorą rozbudziły apetyty. Schody zaczęły się dopiero w fazie grupowej. Porażka z NAVI była jeszcze do przełknięcia, ale przegrana z Astralis w dolnej drabince zamknęła drogę do playoffów.

Efekt? Zaledwie miejsce w top-16, które w kontekście wcześniejszych wyników trzeba uznać za spory krok w tył. Parivision wciąż ma potencjał, ale Kraków brutalnie przypomniał, jak bezlitosna jest czołówka CS-a.

ZWYCIĘZCA: BC.Game

Jedna z najbardziej medialnych historii całego turnieju. Powód? Powrót na wielką scenę Oleksandra “s1mple’a” Kostylieva. Dla wielu kibiców sam jego występ był wystarczającym powodem, żeby śledzić mecze BC.Game.

I trzeba przyznać – legenda nie zawiodła. Już w Play-Inach s1mple popisał się efektownym clutchem 1v4 przeciwko Legacy, a portugalska część składu dorzuciła solidne wsparcie. Awans do fazy grupowej był wynikiem ponad oczekiwania.

Dalsza droga była trudna – porażki z Vitality i FaZe Clan zakończyły turniej na przyzwoitym miejscu w top-16. Jak na pierwszy występ tej drużyny na poziomie Tier 1? Bardzo solidny fundament pod przyszłość.

PRZEGRANY: Legacy

Brazylijczycy mieli w ostatnich miesiącach kilka naprawdę dobrych momentów, ale Kraków okazał się dla nich turniejem do zapomnienia.

Mecz otwarcia z BC.Game wyglądał obiecująco, lecz ostatecznie Legacy kompletnie się posypało i przegrało 0:2. Później przyszła kolejna porażka z FUT Esports – znów bez wygranej mapy. Szybkie odpadnięcie w Play-Inach to wynik znacznie poniżej oczekiwań.

Efektem był natychmiastowy ruch kadrowy – Lucas “lux” Meneghini trafił na ławkę rezerwowych, a jego miejsce zajął doświadczony arT. To wyraźny sygnał, że organizacja chce jak najszybciej wrócić na właściwe tory.

Podsumowanie

IEM Kraków 2026 jasno pokazał, w jakim miejscu znajduje się obecna scena CS2. Vitality pozostaje niekwestionowanym królem, kilka drużyn aspiruje do miana realnych pretendentów, a niektóre projekty muszą poważnie przemyśleć swoją przyszłość.

Przed nami kolejne miesiące pełne rywalizacji, a najważniejszy punkt programu już majaczy na horyzoncie – Major w Kolonii. Jeśli Kraków był przedsmakiem tego, co nas czeka, to zapowiada się sezon na absolutnym najwyższym poziomie.

Jedno jest pewne: w Counter-Strike’u nikt nie ma gwarancji spokoju. I właśnie dlatego kochamy ten esport.