Amine „Prime” Mekri – raper, influencer i od pięciu lat współwłaściciel najsłynniejszej francuskiej organizacji esportowej – oficjalnie ogłosił, że sprzedał swoje udziały w Karmine Corp. Decyzję ogłosił 9 lutego w mediach społecznościowych i, mówiąc wprost, zamyka ważny rozdział swojego życia.

Prime dołączył do projektu w listopadzie 2020 roku jako jeden z trzech fundamentów organizacji. Razem z Kametem „Kameto” Kebirem i Zouhairem „Kotei” Darjim stworzyli markę, która w kilka lat wyrosła na jedną z najbardziej rozpoznawalnych ekip w Europie. KC to dziś nie tylko drużyny – to społeczność, pełne hale kibiców, ogromny hype i realna siła w europejskim esporcie.

I nagle jeden z ojców sukcesu mówi: wystarczy.

„Po pięciu latach budowania Karmine Corp podjąłem decyzję o sprzedaży moich udziałów i ruszeniu dalej” – napisał Prime. Dodał, że projekt urósł do poziomu, o jakim nikt na starcie nawet nie marzył, ale dla niego nadszedł właściwy moment, żeby przewrócić kartkę.

Według doniesień serwisu RFT.GG, nabywcą jego udziałów został inwestor, który pojawił się w strukturach organizacji już w 2023 roku podczas rundy finansowania. Czyli żadnego wrogiego przejęcia ani sensacji – raczej biznesowy, spokojny ruch w dobrze funkcjonującej machinie. A ta machina działa ostatnio jak cholera.

Karmine Corp w 2026 roku weszło „na pełnej”. W Rocket League ich skład rozjeżdża konkurencję jak walec – wygrane podczas RLCS Kick-Off Weekend, triumf na Boston Major Open 2, dominacja w regionie. To już nie jest drużyna z potencjałem. To jest europejski top z krwi i kości.

W League of Legends też nie ma lipy. KC zgarnęło pierwsze miejsce w LEC 2026 Versus, zapewniając sobie miejsce w playoffach przeciwko GIANTX. Mecz zaplanowany na 17 lutego zapowiada się jako jedno z ciekawszych starć sezonu. Organizacja konsekwentnie buduje pozycję w najbardziej prestiżowej lidze Europy, a jeszcze kilka lat temu wielu traktowało ich jak ciekawostkę z francuskiej sceny.

Do tego dochodzi biznes. W styczniu ogłoszono nowe partnerstwa z marką Razer oraz streetwearowym brandem Fulllife. Sponsorzy ustawiają się w kolejce, hale wypełniają się kibicami, a Karmine Corp z lokalnego fenomenu dawno przerodziło się w globalną markę.

Odejście Prime’a nie oznacza kryzysu. Raczej naturalną ewolucję projektu, który przestał być garażowym marzeniem trzech zajawkowiczów, a stał się poważnym przedsiębiorstwem z realnymi pieniędzmi na stole. W takim świecie sentymenty schodzą na drugi plan.

Czy fani będą tęsknić? Jasne. Prime był częścią DNA organizacji. Ale esport to nie bajka Disneya – tu liczą się wyniki, rozwój i chłodna kalkulacja.

Karmine Corp jedzie dalej, z Prime’em czy bez. A patrząc na to, jak wygląda ich 2026 rok, można mieć pewność, że to dopiero początek kolejnego rozdziału – być może jeszcze grubszego niż wszystkie poprzednie.