Crimson Desert rośnie na naszych oczach do rangi jednego z największych wydarzeń gamingowych tego roku. Nowe RPG akcji od koreańskiego studia Pearl Abyss właśnie przekroczyło magiczną barierę dwóch milionów wishlist, a do premiery zostało już naprawdę niewiele – gra zadebiutuje 19 marca. I wszystko wskazuje na to, że może to być jedno z tych premierowych trzęsień ziemi, o których będzie się mówić przez lata.
Hype, który narasta od lat
O Crimson Desert mówi się od dawna. Początkowo projekt był kojarzony głównie jako duchowy następca Black Desert Online – gry, która do dziś ma oddaną bazę fanów. Z czasem jednak stało się jasne, że nowa produkcja Pearl Abyss celuje znacznie wyżej. To nie kolejny MMORPG, lecz pełnoprawny single-playerowy, otwarty świat RPG, tworzony z myślą o najnowszej generacji sprzętu.
I właśnie ta ambicja przyciągnęła miliony graczy.
Według danych z Raijin.gg, sam Steam odpowiada za blisko milion dodanych wishlist. Reszta rozkłada się pomiędzy Epic Games Store oraz konsole PlayStation i Xbox. To ogromne liczby, szczególnie jak na zupełnie nową markę, która nie stoi na fundamencie znanego uniwersum czy wieloletniej serii.
Gra jest już „złota”
Pearl Abyss potwierdziło niedawno, że Crimson Desert osiągnęło status „gold”, co w branży oznacza jedno: prace nad podstawową wersją gry są zakończone. Teraz zespół skupia się głównie na optymalizacji, poprawkach błędów i dopieszczaniu detali.
To bardzo dobra wiadomość, bo przy tak rozbudowanym projekcie właśnie wydajność i stabilność będą kluczowe. Twórcy chwalą się zaawansowanymi technologiami graficznymi – m.in. volumetrycznymi chmurami, zaawansowanym oświetleniem i efektami ray tracingu. Brzmi świetnie, ale każdy gracz wie, że piękna grafika nic nie znaczy, jeśli gra na premierę będzie działać jak pokaz slajdów.
Na szczęście wszystko wskazuje na to, że Pearl Abyss zdaje sobie z tego sprawę. Zapowiedziano już m.in. wsparcie dla PS5 Pro oraz dodatkowe grywalne postacie, które mają rozszerzyć i tak już rozbudowane doświadczenie.
Otwarte światy na sterydach
Jednym z najgłośniejszych tematów wokół Crimson Desert jest skala świata. W sieci krążą informacje, że mapa gry ma być większa niż ta z Red Dead Redemption 2, a nawet dwukrotnie większa od Skyrim. Jeśli okaże się to prawdą, czeka nas prawdziwy kolos – świat pełen questów, sekretów, dynamicznych wydarzeń i systemów, które mają reagować na działania gracza.
Twórcy obiecują też rozbudowany system walki, który łączy elementy akcji, taktyki i efektownych starć z bossami. Z opublikowanych materiałów wynika, że nie będzie to typowy „klikacz”, lecz wymagająca produkcja stawiająca na umiejętności.
Wishlisty to nie wyrok
Warto jednak na chwilę ostudzić emocje. Wysokie liczby wishlist nie gwarantują sukcesu. Historia branży zna mnóstwo przykładów gier, które przed premierą były absolutnymi hitami, a po debiucie okazywały się katastrofą.
Najlepszym ostrzeżeniem pozostaje The Day Before – tytuł, który kiedyś był numerem jeden na listach życzeń Steama, a ostatecznie przeszedł do historii jako jedna z największych wpadek w dziejach branży.
Różnica polega na tym, że za Crimson Desert stoi doświadczone studio z ogromnym zapleczem technologicznym. Pearl Abyss nie jest debiutantem, tylko firmą, która od lat rozwija silnik i własne narzędzia. To daje nadzieję, że tym razem hype ma solidne fundamenty.
Co z tego wyniknie?
Na ten moment Crimson Desert zajmuje 17. miejsce w rankingu najbardziej wyczekiwanych gier na Steamie, ustępując takim tytułom jak Subnautica 2 czy Resident Evil Requiem. Co ciekawe, gra – mimo ceny 70 dolarów – już teraz znajduje się wśród 100 najlepiej sprzedających się produkcji na Steamie, co oznacza, że wielu graczy nie tylko dodaje ją do listy życzeń, ale faktycznie składa preordery.
To pokazuje jedno: oczekiwania są gigantyczne.
Czy Pearl Abyss udźwignie presję? Czy Crimson Desert okaże się przełomem w gatunku, czy raczej kolejnym „ładnym, ale pustym” open worldem? Odpowiedź poznamy już w marcu.