W weekend amerykański rząd opublikował kolejną paczkę dokumentów związanych z Jeffreyem Epsteinem. Miliony stron maili, zeznań i notatek – klasyczna biurokratyczna bomba. Wśród tego wszystkiego pojawiły się jednak rzeczy, które zaskoczyły nawet ludzi siedzących w branży gier od lat: Xbox Live, World of Warcraft, Activision, Pokémon GO, a nawet nazwiska z samego szczytu Rockstar Games.
Zanim ktoś odpali pochodnie: sama obecność w dokumentach NIE oznacza automatycznie winy. To nie jest lista przestępców, tylko zbiór materiałów śledczych, w których pojawiają się różne osoby – czasem przypadkiem, czasem w bardzo poważnym kontekście. Warto o tym pamiętać, zanim internet zacznie urządzać samosądy.
Rockstar Games w dokumentach Epsteina
Najgłośniejszym wątkiem z punktu widzenia graczy jest pojawienie się nazwisk Sama Housera, prezesa Rockstar Games, oraz Lesliego Benziesa, wieloletniego producenta serii GTA i byłego szefa studia Rockstar North.
W dokumentach znajduje się zeznanie Sarah Ransome, jednej z ofiar Epsteina. To ona wymienia Benziesa i Housera w swojej liście świadków. W przypadku Benziesa pojawiają się bardzo poważne oskarżenia – Ransome twierdzi, że była przez niego wykorzystywana seksualnie w okresie, gdy mieli się spotykać.
Houser z kolei jest wymieniony w innym kontekście. Według jej relacji miała go „wielokrotnie spotykać”, kiedy spotykała się z Benziesem. Pada nawet mocne stwierdzenie, że „czas ujawnić, co ty i twoi chłopcy z Rockstar North robicie za kulisami”, oraz sugestia, że dziwi ją brak pozwu zbiorowego przeciwko ludziom z tego środowiska.
To są naprawdę ciężkie zarzuty. Jednocześnie – podkreślmy jeszcze raz – to są oskarżenia, a nie wyroki sądu. Na ten moment nie ma żadnego potwierdzonego śledztwa FBI wobec Housera czy Benziesa. Benzies kilka lat temu odszedł z Rockstar i założył własne studio Build a Rocket Boy, które niedawno wypuściło średnio przyjęte MindsEye. Houser natomiast dalej kieruje Rockstarem i pracuje nad GTA 6.
Czy te dokumenty cokolwiek zmienią? Trudno powiedzieć. Wizerunkowo – na pewno robi się nieprzyjemnie.
Epstein wyrzucony z Xbox Live. Serio.
Jednym z najbardziej absurdalnych fragmentów akt jest informacja, że Jeffrey Epstein został w 2013 roku zbanowany z Xbox Live. Tak, dobrze czytacie.
Z ujawnionych maili wynika, że Microsoft permanentnie zablokował jego konto za powtarzające się naruszenia regulaminu: nękanie innych graczy, groźby, mowa nienawiści. Czyli klasyczne zachowania typowego toksyka z multiplayera – tylko że w tym przypadku chodziło o jednego z najbardziej obrzydliwych ludzi na świecie.
Brzmi to jak czarny humor, ale pokazuje jedną rzecz: Epstein funkcjonował w „przestrzeniach internetowych” tak jak miliony zwykłych użytkowników.
World of Warcraft i konto Epsteina
Jeszcze dziwniejszy jest wątek z Blizzardem. Dokumenty potwierdzają, że w 2010 roku Epstein założył konto w World of Warcraft – dokładnie tuż przed premierą dodatku Cataclysm.
Było to konto trialowe, czyli darmowe do pewnego poziomu. Nie wiadomo, czy grał dłużej, jaki miał nick, jaką postacią biegał po Azeroth i czy był w jakiejś gildii. Brzmi jak totalna pierdoła, ale w kontekście całej historii rodzi niepokojące pytania.
Bo jeśli korzystał z WoW-a, to czy używał go wyłącznie jako rozrywki? A może do kontaktu z młodszymi osobami?
Activision, Kotick i mikrotransakcje
Kolejny fragment akt dotyczy Activision. Według dokumentów doradcy Epsteina mieli kontakt z kierownictwem firmy, w tym z byłym już CEO Bobbym Kotickiem.
W 2013 roku mieli rozmawiać o… wprowadzaniu mikrotransakcji do Call of Duty.
Czy Epstein realnie miał jakikolwiek wpływ na to, że dziś płacimy za skiny i battle passy? Tego nikt nie wie. Bardziej prawdopodobne, że jego ludzie próbowali wkręcić się w biznes gier jako kolejny potencjalny rynek do zarabiania kasy. Ale sam fakt, że jego nazwisko przewija się obok takiej korporacji, wygląda źle.
Pokémon GO jako potencjalne narzędzie
Najbardziej mroczny wątek dotyczy Pokémon GO. W mailach pojawia się sugestia, że Epstein mógł używać gry do kontaktu z potencjalnymi ofiarami. Gra opiera się przecież na spotkaniach w realnym świecie, raidach i wspólnych aktywnościach.
Czy to było realne zagrożenie? Trudno dziś udowodnić, ale pomysł, że ktoś taki mógł wykorzystywać popularną grę mobilną jako narzędzie do manipulacji, brzmi absolutnie przerażająco.
Wnioski?
Na razie jeden: gaming niespodziewanie wpadł w sam środek jednej z najbrudniejszych afer XXI wieku. Dokumenty pokazują, że Epstein i jego otoczenie przewijali się przez różne branże – finansową, polityczną, rozrywkową – a teraz okazuje się, że również przez świat gier.
Czy to znaczy, że Xbox Live, WoW czy Rockstar były w to realnie zamieszane? Niekoniecznie. Część tych informacji to po prostu ciekawostki, inne – potencjalne tropy dla śledczych.