Rynek konsol od lat działa według dość prostego schematu: nowa generacja co około 7 lat. Było tak przy przejściu z PS3 na PS4, było tak przy premierze PS5. Ale teraz wszystko wskazuje na to, że ten rytm może się konkretnie rozjechać. Według najnowszych analiz – następca PS5 może pojawić się dopiero około 2028 roku, a nawet później.

I nie, to nie jest clickbait. To jest całkiem logiczny scenariusz.

Analityk David Gibson z MST Financial twierdzi, że strategia Sony zaczyna się wyraźnie zmieniać: mniej parcia na szybki skok generacyjny, więcej wyciskania maksimum z obecnej platformy.

PS5 nadal się sprzedaje jak zła: po co więc się spieszyć?

Z punktu widzenia biznesu sprawa jest brutalnie prosta:

  • PS5 sprzedaje się bardzo dobrze
  • biblioteka gier first-party i third-party jest mocna
  • baza użytkowników PlayStation Network rośnie
  • koszty produkcji sprzętu i pamięci RAM idą w górę

Jeśli konsola nadal robi robotę i generuje przychód – to tylko idiota skracałby jej cykl życia na siłę. Sony widzi, że gracze:

  • kupują gry
  • siedzą w ekosystemie
  • wydają kasę w PSN
  • wracają do marek first-party

A to jest dla nich więcej warte niż sama sprzedaż pudełek z plastikiem i krzemem w środku.

Ekosystem > sprzęt

Tu jest kluczowa zmiana filozofii. Coraz mniej chodzi o to, żeby sprzedać nową konsolę co kilka lat. Coraz bardziej o to, żeby utrzymać gracza w swoim systemie. Porty hitów Sony na PC tylko to napędzają, m.in.:

  • Marvel’s Spider-Man
  • Helldivers II
  • Horizon Zero Dawn
  • The Last of Us
  • God of War

To nie są przypadkowe ruchy. To jest rozszerzanie zasięgu marki, a nie tylko pompowanie ekskluzywności konsoli.

Koszty pamięci RAM i produkcji też robią swoje

Analitycy zwracają uwagę na jeszcze jeden temat: rosnące koszty modułów RAM. Dziś to jeszcze nie jest dramat, ale prognozy na lata fiskalne 2026-2027 nie są już takie różowe.

Jeśli nowa generacja miałaby wejść z dużą ilością szybkiej pamięci, mocnym GPU i zaawansowanym ray tracingiem – to cena startowa mogłaby być dla wielu graczy po prostu nie do przełknięcia. A Sony nie chce powtórki z launchu PS3, gdzie cena odstraszała jak kubeł zimnej wody.

Plotki: PS6 ma być potworem wydajności

Z drugiej strony młyn plotek mieli bez przerwy. Według znanego leakera Moore’s Law Is Dead:

  • GPU nawet 8× mocniejsze niż w PS5
  • ray tracing nawet do 12× szybszy
  • wsparcie dla przyszłych wersji AMD FSR
  • możliwa głęboka integracja AI-upscalingu

Brzmi grubo. Ale właśnie dlatego to może potrwać. Skok technologiczny tej skali to nie jest „kolejna iteracja”. To jest pełne przeskoczenie półki.

Coraz głośniej o wersji przenośnej

Krążą też informacje, że Sony dłubie przy handheldzie nowej generacji, który miałby natywnie odpalać gry – w niższej rozdzielczości, ale bez streamingu. To by oznaczało powrót do podejścia „pełnoprawnego sprzętu mobilnego”, a nie tylko grania z chmury.

Jeśli to prawda – cykl projektowy całej generacji jeszcze bardziej się wydłuży.