Znowu dymy w Ubisofcie – i to takie, które trzęsą nie tylko społecznością graczy, ale też rynkiem finansowym. Jeśli ktoś liczył, że partnerstwo z Tencentem uratuje sytuację, to chyba przeszacował chińską magię. Firma właśnie odpaliła totalny reset, skasowała projekty, zamknęła studia i sprawiła, że inwestorzy wpadli w panikę.
Ubisoft leci w dół
Po ogłoszeniu zmian akcje Ubisoftu poleciały w dół o ponad 30%, zanim giełda w Paryżu w ogóle zdążyła zamknąć handel tym papierem. Takie tąpnięcie nie kończy się kilkoma milionami w plecy – to miliardowe straty inwestorów. W praktyce: Ubisoft oberwał finansowo jak nigdy wcześniej.
Co się właściwie stało?
Firma postanowiła wyczyścić kalendarz. Sześć projektów idzie do kubła, w tym długo męczony Prince of Persia: The Sands of Time (tak, ten, o którym wszyscy słyszeli od lat i który ciągle był przekładany). Do tego siedem innych tytułów wylądowało w zamrażarce: według przecieków jednym z nich jest remake Assassin’s Creed IV: Black Flag.
Ubisoft zamknął też dwa studia – Halifax i Stockholm, a zwolnienia dotknęły Ubisoft Abu Dhabi, RedLynx i Massive Entertainment. Nie są to kosmetyczne ruchy, firma planuje uciąć 200 mln dolarów kosztów w tym roku, a do 2028 r. łącznie nawet pół miliarda.
Efekt? Ubisoft przewiduje operacyjną stratę 1 mld euro jeszcze przed podatkami i odsetkami. I to wszystko przy praktycznie pustym kalendarzu wydawniczym – całkiem realne jest, że przez 2026 z Ubisoftu nie zobaczymy prawie nic.
Nowy podział firmy
Żeby nie było zbyt łatwo, Ubisoft zmienia też strukturę. Firma dzieli się na pięć tzw. “houses”:
- Vantage Studios: główne marki: Assassin’s Creed, Far Cry, Rainbow Six
- reszta domów bez oficjalnych nazw, ale zajmują się kolejno:
- markami fantasy (Rayman i okolice)
- live-service
- competitive shooters
- casual (Just Dance itp.)
Brzmi jak reorganizacja zrobiona pod Excela, ale cel jest jasny: key IP mają generować miliard dolarów rocznie. Tak, miliard. Żeby było zabawniej, ostatnimi laty nawet AC ledwo trzymał tempo.
Ubisoft od lat dryfował. Serie traciły energię, gry live-service kulały, a nowe IP prawie nie istniało. Największe hity Ubisoftu mają już dekadę na karku, a branża w tym czasie skręciła w stronę gier-usług, mobilki i cross-platformowych monstrów typu Fortnite czy Genshin Impact.
Wielkie firmy – Activision, EA, Riot – działają dziś jak maszyny biznesowe, które trzymają kurs. Ubisoft wyglądał na kogoś, kto próbuje robić “stare Ubisoftowe rzeczy” w zupełnie nowych realiach.
Podział na houses to krok w kierunku modelu “wewnętrznych P&L-owych mini-studiów”, jakie znamy ze Square Enix czy Embracera. Czy to zadziała? Jeśli AC, Far Cry i R6 nie zaczną dowozić regularnego, wysokiej jakości contentu, to cała operacja będzie tylko bolesnym cięciem kosztów przed kolejnym kryzysem.
Podsumowując:
Ubisoft…
- wali twardy reset
- traci miliardy na giełdzie
- zamyka studia i zwalnia ludzi
- kasuje projekty
- stawia wszystko na kilka IP
Czy to ratuje firmę czy jest początkiem końca – zobaczymy. Jedno jest pewne: branża gamingowa wchodzi w etap, w którym sentymenty nie mają znaczenia. Liczą się marki, wyniki i utrzymanie uwagi gracza. Ubisoft musi udowodnić, że potrafi to robić lepiej niż przez ostatnie pięć lat.