Historia Monsoona to materiał na film, nie kolejny suchy wpis o wynikach turnieju. Bowen “Monsoon” Fuller właśnie zgarnął tytuł ALGS Year 5 Champion, a jeszcze niedawno siedział na parkingach Taco Bell, kradnąc Wi-Fi, żeby w ogóle móc trenować. Tak się kończą historie gościa, który zamiast odpuścić, postanowił… pracować.
Z samochodu na scenę w Sapporo
Monsoon dorastał w Kalifornii, ale bez wygód i bez planu na przyszłość. Samochody, motele, namioty, zero szkoły średniej, zero stabilizacji. W wieku nastoletnim włóczył się z żoną po sześciu stanach USA, zapieprzał po 60 godzin w kuchni i woził PC-ta w bagażniku jak relikwię. APEX? Tego wtedy jeszcze nie było.
Potem przychodzi 2019 rok, Respawn wypuszcza Apex Legends, Monsoon siada, odpala, i nagle okazuje się, że koleś ma czystą mechanikę w łapach. Rok później Complexity go podpisuje po tym jak… one-tapnął Shrouda. Serio – w esportowym EGO-meterze to jest jak pocałunek papieża.
Tyle że bajka to nie była. Roster shuffles, lanowa posucha, dramaty i pełne resetowanie kariery. To trwało prawie cztery lata.
Ekipa bez orga robi historię
Końcówka 2025 roku: Monsoon łączy siły z Miguel “Blinkzr” Quiles i Brandon “FunFPS” Groombridge. Zero organizacji, zero kasy, nazwa – Oblivion, mindset – “albo się wbijamy, albo wypad”. Ich celem był Americas LCQ – ostatni pociąg do Sapporo. I wjechali nim, ku zdziwieniu absolutnie wszystkich.
A potem zaczęło się piekło. 40 drużyn, kilka dni faz, grupy, drabinka, finał na Match Pointach. Oblivion:
- rozjeżdża grupy,
- przechodzi przez lowera (m.in. UNLIMIT 74–61),
- w finale kończy z 86 punktami.
Pierwsza ekipa z LCQ, która kiedykolwiek wygrała całe Mistrzostwa ALGS.
Finał: nerwy z betonu
Oblivion odpala Match Point w Game 7. Po drugiej stronie Team Falcons (srebro, 75) i ENTER FORCE.36 (brąz, 75), czyli ekipy z pełnym zapleczem i kontraktami. A jednak zamknęli temat.
Blinkzr zgarnął tytuł MVP, ale to Monsoon dyktował tempo, robił callsy i fragi. W momencie, gdy gość z przeszłością pod tytułem “szukam nocnego Wi-Fi pod lokalem” podnosi puchar przed halą w Japonii, trudno było wytrzymać bez ciar.