Partnerstwo, które jeszcze parę lat temu wydawało się mało realne, właśnie stało się faktem: M7 World Championship nawiązało współpracę z Red Bullem. To pierwszy raz, kiedy ta marka energoli oficjalnie wchodzi w M Series – i to od razu z buta.

Red Bull przejmuje M7 Carnival i wchodzi na scenę

Red Bull nie zamierza być tylko logiem na banerze. Marka przejmie M7 Carnival i dorzuci na główną scenę swojej imprezowej infrastruktury, w tym tzw. Gaming Ground. I nie chodzi tu o dmuchaną trampolinę, tylko o realną strefę dla graczy, VIP-ów i sportowców: bar, viewing lounge, DJ-e, Red Bull Event Car, pełna kultura.

Współpraca przyszła naturalnie po zeszłorocznym sukcesie M6, które według raportu Shikenso i MOONTON wygenerowało 135 mln dolarów „value”. To wynik, który widzą nawet najwięksi korporacyjni sceptycy.

Ringo Lung z MOONTON Games skwitował sprawę krótko, ale treściwie: Red Bull ma know-how w sporcie i eventach, MOONTON ma ekosystem esportowy, więc można robić show, które konkurencją dla tradycyjnych sportów nie jest już tylko z nazwy.

Trzy dni grania, muzyki i imprezy w Dżakarcie

Podczas M7 Carnival zobaczymy występy artystów pokroju Naykilli, Hemsii, DJ VILOID czy Dipha Barusa. Żadnego plastiku – Red Bull od lat inwestuje w muzykę i subkultury, więc trudno się dziwić, że chce pokazać ten aspekt również w MLBB.

Co ważne: Gaming Ground nie jest otwarte dla wszystkich, więc pojawi się klasyczna esportowa „ekskluzywność”. Fani dostaną natomiast cały karnawał w mieście plus transmisję z pełnym komentarzem. Spoko model, bo nie każdy musi dotykać Event Cara, żeby dobrze się bawić.

M7 wchodzi w Swiss Stage

Wildcardy za nami – do Swiss Stage awansowały Team Zone i Boostgate Esports. Teraz 16 ekip od 10 do 17 stycznia bije się o 8 miejsc w Knockout Stage. Transmisje lecą na oficjalnym Twitchu i YouTube MLBB – standard, ale warto podkreślić, że MLBB trzyma wciąż absurdalnie wysokie wyniki oglądalności w Azji i Ameryce Południowej.

Knockout Stage startuje 18 stycznia, a później wraca po krótkiej przerwie 21-25 stycznia. Co najciekawsze, nie będzie obrony tytułu. ONIC PH, mistrzowie M6, nawet nie zakwalifikowali się do turnieju. To rzadki przypadek w MLBB i paliwa narracyjnego dla komentatorów wystarczy na cały bracket.

Czy to dobrze?

Tak, bo Red Bull wchodzi tylko tam, gdzie widzi realny potencjał w sporcie. Marka nie sponsoruje gier „bo gaming rośnie”, tylko bo widzi wyraźny produkt, odbiorcę i scenę. MLBB od lat jest esportowym gigantem, szczególnie mobilnym – i w przeciwieństwie do wielu produkcji, ma stabilny system ligowy, rekordowe liczby widzów i jasną wizję globalnego rozwoju.

W skrócie: M7 z Red Bullem to sygnał, że mobilny esport przestał być traktowany jak młodszy brat PC. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem MOONTON-a, to w kolejnych edycjach zobaczymy jeszcze więcej marek z mainstreamu. A wtedy już nikt nie będzie się śmiał, że „to tylko gierki na telefonie”.

I dobrze. Trzeba robić show na najwyższym poziomie, a nie klepać turnieje w magazynie pod miastem.