Za nami pierwsze trzy dni Mistrzostw Świata w League of Legends. Także pora, by przypomnieć, co się działo podczas inauguracji main eventu rozgrywek. A już pierwszego dnia byliśmy świadkami zaskoczeń.

Już w pierwszym meczu zobaczyliśmy swego rodzaju zaskoczenie, gdyż Fnatic wygrało z Cloud9. Przed turniejem FNC zajęło trzecie miejsce w LEC i miało problemy z koronawirusem u Upset'a i Hylissanga, przez co musiało ograniczyć swoje przygotowania. Natomiast C9 w znakomitym stylu wygrało letni split LCS i mówiło się o nich jako o najmocniejszym reprezentancie Ameryki Północnej od jakiegoś czasu. Jednak Pomarańczowi w przekonującym stylu pokonali Chmurki, kontrolując mapę zasadniczo od początku. A najwięcej zrobił Upset na Apheliosie. W drugim zaś spotkaniu europejska formacja niestety przegrała. DWG KIA pokazało się z dużo lepszej strony niż G2 Esports i zasłużenie sięgnęło po zwycięstwo.

Następnie do kolejnych dwóch gier amerykańskich formacji. W tej pierwszej 100 Thieves było nawet według wielu faworytem, aczkolwiek tajwańskie CTBC Flying Oyster okazało się zbyt mocne. Shunn i spółka potrzebowali 32 minut, by wykończyć rywali, a sam strzelec skończył grę ze statystykami 10/0/1. Trochę bardziej powalczyło Evil Geniuses w grze na JD Gaming, jednak było widać, że Chińczycy to zbyt wielkie wyzwanie. Co ciekawe Kanavi na Viego skończył rozgrywkę ze statystykami 12/1/9.

Dwie ostatnie mapy były na papierze istną wisienką na torcie dla fanów League of Legends na najwyższym poziomie, gdyż mierzyły się ekipy z LPL i LCK. Natomiast w pierwszym ze starć nie doczekaliśmy się wielkich emocji. T1 zmiażdżyło EDward Gaming w niespełna 23-minutowej rozgrywce. Od samego początku mapy widać było różnicę na wszystkich liniach, więc nie ma tu za bardzo, o czym pisać. Trochę lepiej zaś wyglądała ostatnia mapa pierwszego dnia Worlds 2022. A w niej Royal Never Give Up dość sensacyjnie wygrało z Gen.G. Totalnym nie wypałem po stronie Koreańczyków okazał się Singed na supporcie wybrany w ostatniej rotacji. Z drugiej strony Ming zrobił bardzo dużo Leoną.