To był wyboisty rok dla Izako Boars, jak też zresztą i dla całej polskiej sceny CS:GO. Pierwsze miesiące zapowiadały się naprawdę obiecująco, za to finisz zostawia poczucie pewnego niedosytu. Oto spojrzenie na miniony sezon w wykonaniu Dzików.

Świetny początek – najlepszy wśród polskich zespołów

Wejście w 2021 rok w wykonaniu Izako Boars napawało pozytywnymi odczuciami. Zbudowany skład wydawał się być złożonym z sensem i przyszłościowo. Wyrachowany Daniel „STOMP” Płomiński w roli snajpera. Obyci już na scenie Mateusz „TOAO” Zawistowski i Michał „mono” Gabszewicz. No i wreszcie dwie młode perełki – Hubert „szejn” Światły oraz Kamil „siuhy” Szkaradek. Mówiąc kolokwialnie, było z czego rzeźbić. Szybko potwierdziły to zresztą same wyniki.

Sezon IB zaczynały od zmagań w ramach Snow Sweet Snow, serii turniejów, która mocno zyskała na popularności w dobie pandemii. W regionalnych kwalifikacjach do pierwszej edycji Dziki utarły nosa AGO i HONORIS. Potem przyszły również triumfy nad renomowanym Winstrike oraz Sinners. Tym sposobem Izako Boars załapały się do głównego turnieju, nie przegrywając ani jednego spotkania. W samym SSS Dziki zdołały wyjść z grupy, lecz w fazie play-off musiały uznać wyższość świeżo złożonego, brazylijskiego GODSENT.

Tak, czy inaczej był to bardzo obiecujący start sezonu. Skład pokazał się najlepiej ze wszystkich polskich zespołów, co w znacznym stopniu zaskakiwało. Wydawało się, że jeśli IB utrzymają takową dyspozycję, tak lada moment na polskiej scenie może dojść do sporej zmiany w kwestii hierarchii.

Dziki górą w 36. sezonie ESEA Advanced

W lutym i marcu wyniki Boarsów były dość przeplatane. Piątka nie poradziła sobie w regionalnych kwalifikacjach do Fantasyexpo Spring Cup, notując jednocześnie przeciętne rezultaty w kompetycjach międzynarodowych. Początkowy zapał nieco opadł, chociaż Dziki już w kwietniu udowodniły swój potencjał na wielkie aspiracje. Gracze IB w pięknym stylu zwyciężyli w 36. sezonie ESEA Advanced, pokonując w finale BLINK bez straty mapy. W drodze do tego celu skład zebrał jeszcze skalpy chociażby z Sinners, Movistar Riders czy Lyngby Vikings. Tym sposobem kolejna polska ekipa awansowała do ESEA Premier  – zaplecza ESL Pro League.

O tym jak dwa Dziki zostały Myszami

Do okresu wakacyjnego obyło się bez kolejnych sukcesów. Nie udało się zakwalifikować na żadną większą imprezę, a wiosenne Mistrzostwa Polski Izako Boars skończyły na fazie półfinałowej. W międzyczasie IB  zaliczyły również słaby występ w ESEA Premier, czego efektem była ponowna degradacja do niższej dywizji. W czerwcu organizacja ogłosiła rozstanie z siuhym i szejnem. Najmłodsze Dziki opuściły swój esportowy matecznik, choć jak się okazało, wszystko po to, by wykonać kolosalny krok w karierze. Gdzie jest teraz owa dwójka dobrze wiadomo. Polacy z MOUZ NXT to jedni z najbardziej perspektywicznych prospektów z naszego kraju na scenie CS:GO. Dwukrotna wiktoria w lidze akademii to podwaliny pod świetlaną przyszłość. Izako Boars ich „wychowało”, puszczając w odpowiednim momencie w wielki świat.

Nowe twarze Izako Boars

Na półmetku sezonu organizacja musiała przeprowadzić znaczącą przebudowę. Poza młodymi talentami z drużyną pożegnał się mono. Szybko w jego miejsce wszedł Paweł „byali” Bieliński, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Skład uzupełnili również Arek „Vegi” Nawojski oraz Karol „Enzo” Lasota. Start zespół zaliczył naprawdę niezły. Na krótko po sformowaniu udało się wygrać w nieco kameralnym PGE Superpucharze Polskiej Ligi Esportowej. Jak się miało jednak okazać, był to ostatni większy sukces Izako Boars w 2021 roku.

Bolesny zjazd i miesiące kompletnej posuchy

Poprawne występy Dziki zaliczyły jeszcze w Domination League oraz Malta Vibes Knockout Series, na krótko po wspominanym triumfie w Superpucharze PLE. Wrzesień z październikiem to nieudane kwalifikacje na IEM Fall, DreamHack Open November i V4 Future Sports Festival. Pojawiły się chęci wymiany zawodnikami z PGE Turów Zgorzelew, choć chwilowa zwyżka formy wstrzymała ów proces. Poprawa nie trwała długo. Finisz roku to dwa mierne sezony ESEA Advanced bez szans na awans i słodko-gorzkie półfinały jesiennej PLE. Jeszcze w październiku z gry do końca roku przez uraz ręki wypadł byali. Miniony sezon dobrze podsumowuje powiedzenie „z dużej chmury mały deszcz”. Zdarzyło się kilka bardzo pozytywnych momentów, były nadzieje na więcej, ale końcowo obyło się bez fajerwerków. W grudniu gracze otwarcie przyznali, że na przedłużenie kontraktów z Izako Boars się nie zapowiada i cały skład pójdzie w swoją stronę.

 

Jak już wiadomo jedyną osobą, która pozostanie w barwach Dzików jest trener Bartosz „Hyper” Wolny. Przed Izako Boars zupełnie nowy rozdział do napisania. 2021 rok wypada oddzielić grubą kreską. Można wyciągnąć z minionego sezonu wiele wniosków i kilka pozytywów. Przede wszystkim jeśli chodzi o siuhego i szejna, bowiem organizacja Piotra „izaka” Skowyrskiego dołożyła niemałą cegłę w ich rozwoju. Cała reszta to przyszłość. Przyszłość, która przyniesie nowe oblicze Dzików. Jakie? To już pokaże 2022 rok.

Odchodząca z Izako Boars piątka to:

Karol „Enzo” Lasota
Daniel „STOMP” Płomiński
Mateusz „TOAO” Zawistowski
Paweł „byali” Bieliński
Arek „Vegi” Nawojski