Po wczorajszym zwycięstwie z Astralis CS-owa społeczność nie może nachwalić się ENCE. Pojawiają się już nawet opinie, że zespół Polaków podczas PGL Major Sztokholm może włączyć się do gry o najwyższe cele.

Wczorajsza gra ENCE wyglądała wręcz fantastycznie. Świetnie sobie radzące Astralis na IEM Fall nie miało żadnych szans w starciu z maszyną Dychy i hadesa. Nic dziwnego, że przez chwilę mogliśmy się zastanowić, czy na pewno nie oglądamy meczu Polski z San Marino.

Gdy Dycha zasilał szeregi ENCE, wiele osób twierdziło, że Polak popełnia błąd i dołączenie do fińskiej organizacji, tylko spowolni rozwój jego kariery. Mało kto spodziewał się wtedy, że niecałe dziesięć miesięcy później nasz rodak awansuje na swojego pierwszego Majora w karierze. Niewątpliwie ogromny wpływ na to miał hades, który początkowo miał tylko na jakiś czas zastąpić w zespole sAwa allu.

ENCE to niewątpliwie specjaliści od Majorów. W 2019 roku sensacyjnie awansowali do finału w Katowicach,  gdzie ulegli jednak Astralis. Pięć miesięcy później, gdy mogło się wydawać, że formacja allu nie powtórzy już takiego sukcesu, zapewnili sobie miejsce w ćwierćfinale  StarLadder Berlin Major 2019. Na tym etapie z turnieju wyeliminowało ich jednak rozpędzone Renegades.

Na kilka tygodni przed startem PGL Major Sztokholm grą ENCE ponownie zachwyca się cała społeczność. Drużyna, która jeszcze nie tak dawno była memem, teraz ponownie może namieszać na turnieju rangi Major. Jeżeli Dycha i spółka będą umieć utrzymać swoją obecną formę, to niewątpliwie mogą pokusić się o kolejny sukces. Być może na wagę tego z Katowic.

Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób dostrzega w ENCE już nie tylko czarnego konia, ale i drużynę, która można rywalizować, jak równy z równym przeciwko najlepszym drużynom świata typu Ninjas In Pyjamas, Vitality, Gambit czy NAVI.