Dziś porozmawialiśmy z byłym trenerem ŠAIM Se SuppUp. Kacper „Nahovsky” Merski na EU Masters Spring 2021 był jedynym polskim trenerem, któremu udało się awansować do ćwierćfinału. Tu przeczytacie między innymi o: początkach w SSU, współpracy z Arcesem, przeszłości na Bałkanach i w Polsce, scrimach na najmocniejsze ekipy, wieku w esporcie oraz planach na lato.
Michał Rosiak: Na początku tego roku dołączyłeś do Saim Se SuppUp. Jakie były twoje cele związane z tą drużyną?
Kacper „Nahovsky” Merski: Jestem w takim momencie, że cały czas się rozwijam, więc dla mnie celem było osiągnięcie czegoś więcej niż do tej pory. Niewątpliwie było to wygranie ligi regionalnej i pojawienie się na EU Masters. Wiedziałem, że SuppUp jest drużyną, w której będę miał szansę to zrobić, gdyż regularnie występowali do tej pory na EUM. Swój region także wygrywali już wcześniej, jednak teraz pierwszy raz udało nam się to zrobić i w fazie zasadniczej i w playoff’ach. Także celem było przebicie dotychczasowym osiągnięć, dalszy rozwój i występ na EU Masters. Natomiast po jakimś czasie spędzonym z drużyną, zacząłem rozmyślać o tym, by przebić nie tylko swoje, ale i wcześniejsze osiągnięcia organizacji i wyjść z grupy na EUM.
Jak się rozpoczęła i na czym polegała twoja współpraca z Arces’em?
Napisałem do niego czy chce dołączyć do drużyny w roli mojego analityka, osoby, która będzie pomagała mi zbierać dane i jakoś nimi zarządzać, segregować i uporządkowywać. Nie tylko dane naszej drużyny, ale też zajmie się scoutingiem. Arces potrafi to robić, potrafi do tego przygotować odpowiednie narzędzia, więc wiedziałem, że będzie osobą odpowiednią na to stanowisko. Co ciekawe współpracowaliśmy już wcześniej w Wiśle Płock, ja byłem Head Coachem, a on chyba trenował akademię. Wiem, że on też miał różne oferty i długo się zastanawiał, ale chyba też wybrał na podstawie analizy przypuszczeń, że będziemy mieli szansę pojawić się na EU Masters.
Ile czasu spędziliście w gaming housie i jak oceniasz warunki w nim oraz atmosferę w drużynie?
Arces nie był wcale w gaming housie, tylko pracował zdalnie. Natomiast ja dołączyłem pod koniec splitu. Atmosfera w drużynie była wyśmienita, na pewno, gdyby SuppUp dalej chciało inwestować w drużynę, jak do tej pory, to mimo tego, że wszyscy dostali mega dobre oferty z innych zespołów, to byli gotowi zostać taką samą piątką. To chyba mówi samo za siebie, jak dobra była atmosfera. A warunki również były świetne. Mieliśmy piętrowy gaming house, osobny apartament z czterema pokojami, trzema łazienkami i ogromną kuchnią w bardzo bogatej dzielnicy Belgradu.
A jakie wrażenie zrobił na Tobie BakaPrase? Był z wami w gaming housie?
Baka nas odwiedzał, jest niesamowitym i bardzo charyzmatycznym człowiekiem. Krótka rozmowa z nim potrafi człowieka od razu zmotywować do działania. Czuć było, że bardzo nas wspiera, szanuje i w każdym aspekcie, w którym tylko może, to nam zawsze pomoże.
Mistrzostwo w Esports Balkan League przyszło wam dość łatwo. Czy obawialiście się kogoś w tym regionie?
Na pewno naszym głównym przeciwnikiem było Z10 ESHARK. Drużyna na papierze z takim samym, a może nawet lepszym składem. Gracze z tej formacji mieli doświadczenie z Turcji, Brazylii, Hiszpanii. Za to ich trener miał dużo większe osiągnięcia niż moje. Także początkowo to oni byli stawiani jako faworyt do zwycięstwa przez większość ekspertów i komentatorów z tego regionu.
Na Bałkanach trenowałeś już wcześniej w 2020 roku. Ile dało Ci to doświadczenie i czego wtedy zabrakło do sukcesów (nie udało wam się awansować na EUM)?
Żadnego z moich sezonów na Bałkanach nie traktuje jako porażki, a wręcz przeciwnie uważam, że każdy ze splitów był bardzo udany. Od kiedy opuściłem Ultraligę i załapałem się zupełnie przypadkiem jako trener w lidze bałkańskiej, kształtuje siebie w tej roli na nowo. Wydaje mi się, że od roku 2020 jestem zupełnie innym trenerem, a epizod w Ultralidze zostawiłem za sobą. Za każdym razem w EBL osiągnęliśmy wynik lepszy niż ten, na który byliśmy notowani przed rozpoczęciem sezonu.
Jak dołączyłem do WarKidZ na parę dni przed rozpoczęciem splitu, to byliśmy stawiani na ostatnich miejscach. A ostatecznie walczyliśmy w dogrywce o awans do playoff. Graliśmy w niej, ponieważ mieliśmy bilans 7-7, taki sam jak Crvena Zvezda będąca legendą tego regionu z wielkimi pieniędzmi. Niestety przegraliśmy tę dogrywkę, chociaż jeśli ktoś z ciekawości ma ochotę, to ja polecam obejrzeć tę mapkę, bo bardzo ją wygrywaliśmy, a przegraliśmy przez głupi throw (wspomnianą rozgrywkę znajdziecie tutaj LINK).
W drugim moim splicie na Bałkanach trenowałem Split Raiders. Co ciekawe slot WaRKidZ, czyli mojej pierwszej drużyny przejął menedżer tej ekipy, który stał się właścicielem organizacji i nazwał ją Split Raiders. Ten skład był już trochę lepszy, notowany na czwarte miejsce, a w fazie zasadniczej zajęliśmy trzecie. Co prawda w półfinale przegraliśmy z SuppUp, ale każdy był zadowolony z tych wyników. W żadnej z tych obu drużyn nie przegrałem meczu na niżej notowany zespół, z czego byłem bardzo dumny, ponieważ udało mi się sprawić, że moje drużyny były bardzo stabilne.
Jak już mowa o przeszłości, to czy pamiętasz czasy w Ultralidze oraz Digital Paradox i jak je wspominasz?
Przede wszystkim tak jak już wspominałem, odcinam zupełnie okres z bycia trenerem na polskim podwórku od tego, co dzieje się ze mną od zaczęcia przygody w EBL. Jednak oczywiście wszystko pamiętam, fajnie było z chłopakami. Myślę, że mieliśmy fajne składy. Z tych ludzi kontakt mam tylko z Sinmivakiem oraz Reniferem, a do Trymbiego czasem wbiję na streamka.
Na EU Masters przyszło ci się zmierzyć z dawnymi kolegami z drużyn. Czy była to dodatkowa motywacja?
Nie nazwałbym tego dodatkową motywacją, ale fajnie było na nich zagrać. Co ciekawe na początku tego splitu rozmawialiśmy z Sinmivakiem i mu napisałem, że moim celem na EUM będzie wyjście z grupy i tylko żeby mi nie popsuł tych planów.
Niewątpliwie Saim Se SuppUp było stawiane w roli underdoga, czy łatwiej się grało z takiej pozycji?
Myślę, że nie ma to dla nas znaczenia. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ci, na których nie scrimowaliśmy i eksperci nie mający oczywiście dostępu do scrimów będą nas stawiali w roli underdogów, a tak się złożyło, że w grupie B na żadną z drużyn nie scrimowaliśmy.
A jak radziliście sobie na drużyny z głównych regionów podczas scrimów?
Radziliśmy sobie bardzo, bardzo dobrze i wątpię, że jakakolwiek z drużyn na EU Masters, która grała na nas na scrimach patrzyła na nas jak na underdogów. Wydaje się to wręcz niemożliwe. Jedynym potencjalnym zagrożeniem, które widziałem, było to, żeby tę formę ze scrimów dało się przełożyć na oficjalne mecze. Bardzo dużo uwagi temu poświęcaliśmy i myślę, że się udało.
Na EU Masters bardzo chwalonym zawodnikiem był twohoyrz. Ty miałeś okazję z nim współpracować od samego początku trenowania drużyn w EBL. O ile się rozwinął przez ten czas i czy ma potencjał na bycie gwiazdą europejskiego formatu w przyszłości?
Zdecydowanie twohoyrz ma potencjał na to, żeby być jednym z najlepszych środkowych w Europie. Choć on sam obawia się, że już nie należy do najmłodszych, ponieważ ma 22 lata. Jak rozmawiałem z nim po tym splicie, to mówił mi, że martwi się o to, że nie będzie postrzegany jako młody talent i że mało czasu mu zostałoby się zaprezentować, ale moim zdaniem ma potencjał. Już na początku wyróżniał się na tle innych midlanerów i bardzo się rozwinął przez te 1,5 roku.
Przy okazji, co uważasz o barierze wieku, która aktualnie występuje na scenie League of Legends? Czy będzie się ona z czasem przesuwać?
Myślę, że tak. Jeżeli oceniam graczy po wieku, to tylko z tej strony dolnego pułapu. Czyli mogę się nad kimś bardziej zachwycić, jeśli jest młodszy, a pokazuje już jakieś bardzo duże zdolności lub dojrzałość w grze. Jednak od drugiej strony, jak ktoś ma na przykład 25 lub więcej lat, a gra dobrze, to nie zwracam na to uwagi i uważam, że nie powinno się wtedy oceniać gracza pod względem wieku. Jeśli się dobrze prezentuje pod różnymi aspektami, to wiek moim zdaniem nie ma znaczenia.
W ćwierćfinale mimo porażki zaliczyliście najlepszy występ na tym turnieju. Jak to jest ugrać mapę na mistrza EU Masters?
Po każdym zwycięstwie, czy to w grupach, czy w ćwierćfinale mówiłem do chłopaków: “okej, super, tak to ma wyglądać”. Dla mnie ten dobry występ był czymś, czego się spodziewałem. To nie był jakiś cudowny dzień, tylko w tych meczach, w których wygrywaliśmy, wyglądaliśmy solidniej i to my narzucaliśmy tempo, poza tą jedną grą na MSFP. Jednak oczywiście jest to super uczucie, gdyż wszyscy stawiali K-Corp w roli faworyta.
Czy po tak dobrym splicie widoczny jest u Ciebie na mediach społecznościowych skok popularności?
Raczej nie, ja nigdy jakoś o to nie dbałem. Może miałbym lepsze oferty, mając większe zasięgi, ale szczerze mówiąc nie wiem, co miałbym zrobić, żeby były większe. Nigdy o to nie dbałem i teraz również o to specjalnie nie dbam. Chociaż staram się co jakiś czas coś tam wrzucić, ale nie przychodzi mi to z łatwością. Nie jestem mistrzem social mediów.
Jakie masz plany na lato? Czy rozważasz powrót do Ultraligi?
Wszystko zależy od ofert. Powrotu do Ultraligi nigdy nie wykluczałem, zresztą kilka ofert miałem nawet przed tym splitem, jednak kalkulując za i przeciw wybrałem SuppUp.
Teraz jest ciężki moment na szukanie drużyny, ponieważ zostało mało czasu. Poza tym w trakcie sezonu trudniej jest znaleźć nowy zespół trenerowi niż zawodnikowi. Na razie jeszcze się rozglądam, zresztą wczoraj dopiero wróciłem z Serbii. Przez EUM mieliśmy relatywnie dłuższy split, niż większość drużyn, więc ciężko cokolwiek obecnie powiedzieć. Mam nadzieje, że uda się znaleźć coś ciekawego, gdzie będę mógł się dalej rozwijać.