Pięć map. Tylu starć potrzebowaliśmy, żeby poznać mistrzów IEM Sydney 2019. Zostali nimi zawodnicy Team Liquid, którzy zwyciężyli przeciwko fnatic.

United States Team Liquid

3

Faza pucharowa
IEM Sydney 2019
Wielki Finał

Cache
(5:10; 5:6)

Overpass
(9:6; 7:8)

Mirage
(9:6; 7:2)

Dust2
(6:9; 0:7)

Inferno
(11:4; 5:5)

Sweden fnatic

2

Wielki Finał rozpoczął się od starcia na Cache'u. Jest to mapa, na której indywidualności odgrywają sporą rolę, a te były na bardzo wysokim poziomie po stronie antyterrorystów, czyli fnatic. Szwedzi zdobywali punkt za punktem i tylko czasem oddawali rundę enemy. Team Liquid nie wiedział za bardzo, jak skutecznie zaatakować JW i spółkę, aby powstrzymać ich dominację. Po piętnastu odsłonach, zespół KRIMZA prowadził 10:5.

W drugiej części meczu Liquid lekko się przebudziło, ale nie było w stanie zdominować przeciwnika. Mimo, że amerykański skład powoli zbliżał się do zawodników ze Szwecji, to i tak w końcówce nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Musiał uznać wyższość skandynawskiej drużyny – 10:16.Następna mapa wyglądała znacznie lepiej w wykonaniu ekipy nitr0TL w ofensywie radził sobie naprawdę solidnie. Krok po kroku wypracowywał coraz większą przewagę, aż w końcu zatrzymał się na dziewięciu zwycięstwach, osiągając dobrą zaliczkę.

Gdy fnatic przeniosło się do ataku, wzięło przykład z Team Liquid i ruszyło w kierunku wygranej. Antyterroryści nie pozwalali im rozpędzić się na dłuższą metę. Ciągle wynik był bliski. Ostatecznie to formacja pochodząca z Ameryki mogła cieszyć się z rozstrzygnięcia – 16:14.Po krótkiej przerwie przenieśliśmy się na Mirage'a, którego wybrali Szwedzi. Początek był dla nich całkiem udany, aczkolwiek nie poszli oni za ciosem. Oddali inicjatywę Liquid, które nie miało problemu, aby z tego skorzystać. Zobaczyliśmy zatem powtórkę z poprzedniej mapy, czyli 9:6 dla drużyny Twistzza.

Druga połówka w pełni przebiegała pod kontrolą reprezentantów amerykańskiej organizacji. Widać było, że czują się jak ryba w wodzie, natomiast fnatic wyglądało na zagubiony zespół, który nie do końca wie, jak odpowiedzieć na świetną formę enemy. Zmagania zakończyły się 16 do 8 dla Stewie2k i spółki.Na D2 oglądaliśmy bardzo podobne widowisko do tego, które widzieliśmy na trzeciej mapie. Największą różnicą był fakt, że tym razem to Team Liquid radził sobie o wiele gorzej od fnatic, które konsekwentnie dążyło do wyrównania sytuacji w finale. Pierwszą połowę szwedzki skład zakończył rezultatem 9:6.

Pistoletówka po zmianie stron odegrała sporą rolę. Zgarnęli ją podopieczni Jumpy'ego, którzy do samego końca starcia nie oddali rywalowi nawet jednego punktu, kończąc mecz 16:6.Zarówno jedni, jak i drudzy są dobrze znani z Inferno. Spodziewaliśmy się więc ciekawego pojedynku, w którym nikt nie zdominuje, a realia okazały się zupełnie inne. Team Liquid zaliczyło świetny start, który najwidoczniej poniósł ich w drodze po puchar. Po piętnastu rundach wypracowali sobie potężną przewagę – 11:4.

Powrót fnatic był możliwy, ale nie pozwoliło na niego Liquid, które wiedziało, jak blisko jest decydujące zwycięstwo. Najpierw Amerykanie pokonali Szwedów w pistoletówce, a później po prostu dopięli swego triumfując – 16:9.