Zawodnicy Team Kinguin pożegnali się z rozgrywkami Dreamhack Open Montreal po porażce w decydującym spotkaniu z Counter Logic Gaming.

0
Faza grupowa
Dreamhack Montreal 2017
Train
(5:10; 6:6)
Mirage
(3:12; 7:4)
CLG
2
Kinguin pomimo podłożenia bomby w pierwszej rundzie nie zdołało jej wygrać, ale za sprawą zarobionych pieniędzy mogli zagrać z karabinami chwilę wcześniej. Pierwszy full wygrali Polacy, w dużej mierze za sprawą Szpera, który zdobył cztery zabójstwa. Następnie zdecydowane ataki pozwoliły im zdobyć kolejne dwa oczka. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie po myśli pingwinów, to do głosu doszedł Koosta. Dwa zabójstwa na otwarcie rundy z AWP sprawiły, że CLG objęło kontrolę nad przebiegiem walki i nawet cztery fragi Rallena nie dały polakom czwartego punktu. Od tego momentu coś złego stało się z Kinguin i to CLG dyktowało warunki gry. Nawet świetne zabójstwa na otwarcie rund od Micha nie zmieniły wyniku spotkania i pierwsza połowa skończyła się prowadzeniem amerykanów. Po zmianie stron udało się Kinguin wygrać rundę pistoletową, ale z karabinami o wiele lepiej radzili sobie gracze CLG. Nadzieje w serca polskich kibiców ponownie wlał Rallen, który wygrał clutch 1 vs.3 i doprowadził do wyniku 9:14. Strata do rywali była za duża i to Amerykanie wygrali pierwszą mapę.Mouzinho kompletnie zmiażdżył rywali podczas rundy pistoletowej, zdobywając aż trzy zabójstwa na start. W ten sposób Kinguin bez problemu osiągnęło wynik 2:0 i wszystko wyglądało dla nich dobrze. CLG udało się zaskoczyć swoich rywali, gdyż zdecydowali się zagrać full w trzeciej rundzie, nie podkładając wcześniej bomby. W ten sposób zniszczyli ekonomię drużyny z Polski i rozpoczęli powolne kontrolowanie przebiegu spotkania. Polacy kompletnie nie radzili sobie z odpowiadaniem na szybkie, dynamiczne wejścia przeciwników. Na szczególną pochwałę zasługuje Rickeh, który niewątpliwie był MVP po stronie terrorystów. To on otwierał tabelę po stronię swojej drużynie, a co więcej zdobył wiele kluczowych zabójstw. Kinguin nawet na przerwie taktycznej nie było w stanie znaleźć odpowiedzi na grę swoich rywali i przy zmianie stron wynik wskazywał 12:3 na korzyść zawodników CLG. Dodatkowo pingwiny przegrały z kretesem drugą rundę pistoletową. Nie złożyli, jednak broni i za sprawą dwóch otwierających zabójstw Micha z Deagla zdołali wygrać rundę force. Chwilę później doszło do kolejnej wymiany rundami, gdyż CLG świetnie wykorzystało zgrupowanie pod jedną strefą detonacji, ale w dalszym ciągu nie byli w stanie wygrać dwóch rund z rzędu. Bardzo ważny był także clutch Szpera, który doprowadził do wyniku 6:14. Nawet kiedy CLG zdobyło 15 punkt, to pingwiny nie złożyły broni i kontynuowały walkę przez kolejne rundy. Niestety wszelkie nadzieję przekreśliły dwa zabójstwa Rickeha z AWP na otwarcie rundy. W ten sposób CLG finalnie zakończyło mapę Mirage wynikiem 16:10