W turnieju Binary Dragons mamy już ćwierćfinały, a w jednym z nich zobaczymy Derby Polski, w których wystąpi Kinguin i PRIDE. Kto okaże się mocniejszy?

Prawdę mówiąc ani jedni, ani drudzy nie mogą być zadowoleni ze swojej obecnej dyspozycji. Co prawda Kinguin zaliczyło wczoraj lekki sukces, wygrywając turniej HellCase Cup 3, aczkolwiek dalej to nie są te „Pingwiny” z początku roku. Odkąd Team Kinguin zajęło drugie miejsce w Chinach na WESG oraz dostało się do ESL Pro League, każdy sądził, że faktycznie weszli już na ten poziom wyżej i nie planują z niego zejść. Okazało się jednak, że z biegem czasu coraz częściej przegrywali ze słabszymi rywalami, a mecze w EPL już nie były tak wyrównane jak na starcie ich przygody z ligą. Wybrali się więc niedawno na bootcamp, który miał być rozwiązaniem, ale po nim nadal nie zobaczyliśmy większych efektów, oprócz zwycięstwa HellCase Cup 3.

Jeżeli chodzi o PRIDE, to ich historia trochę się różni. Są niżej notowani, niż Kinguin i kibice nie oczekują od nich nie wiadomo czego na scenie europejskiej. Minise i spółka dopiero przechodzą na ten wyższy poziom i nikogo nie dziwi jeśli zaliczą jedną, czy dwie porażki na formacje typu North, czy Gambit. Turniej Binary Dragons układał się dla nich nieźle, podobnie jak dla Kinguin i właśnie dlatego spotykają się w ćwierćfinale. Nie są faworytami, ale kto wie jak podejdą do tego spotkania. Może pokuszą się o jakąś niespodziankę i wejdą dobrze w ten mecz, przez co trochę przestraszą enemy.

Formy zespołów mogą być różne. Jedni mogą zawodzić więcej, drudzy trochę mniej, ale na derby poziom się wyrównuje. Każdy chce pokazać swoją wyższość, a do tego ponownie na Kinguin stoi presja. To oni są drugim najlepszym zespołem z naszego kraju, a PRIDE póki co jest na trzecim miejscu. Minise i spółka postarają się zaskoczyć przeciwnika, natomiast MICHU, wraz z drużyną będzie musiał udowodnić swoje drugie miejsce w Polsce. Spotkanie odbędzie się w systemie BO3, czyli najlepszy z trzech map. Komu uda się zwyciężyć? Zapraszamy na to widowisko już o 14:30!